Zupka chińska - i wiesz co jesz.

Opublikowano: 30.07.2013
Autor: ONY_za_kare
Zupka chińska - i wiesz co jesz.
Wbrew pozorom wymyślił ją mieszkaniec Tajwanu, Japończyk z urodzenia Momofuku Ando, a nie Chińczycy… Pomysł miał dobry – chciał pomóc w walce z głodem w latach 50tych XX wieku. Zupka była tania, prosta w przygotowaniu. Do przygotowania wystarczył wrzątek. Do dziś nic się nie zmieniło – taka zupka błyskawiczna… Błyskawiczna droga do utraty zdrowia!

 

Powszechnie uważa się, że zupki chińskie są podstawą diety studentów. Często żywią się nią rodacy emigrujący za granicę do pracy.. Tak naprawdę chyba każdy z nas jadł choć raz w życiu taką zupkę. W końcu żeby ją przygotować nie trzeba się wiele natrudzić i każdy głupi to potrafi. Jej prostota i minimum czasu na przygotowanie idealnie wkomponowało się w obecne czasy. Mało kto zastanawia się nad tym, że ani nie jest to zdrowe, ani tak naprawdę potrzebne naszemu organizmowi do szczęścia. Taka zupka w proszku nie zawierają też żadnych witamin, a dieta z ich udziałem pozbawiona jest jakichkolwiek składników odżywczych.

To jak negatywnie wpływają na nasz organizm zupki chińskie potwierdzają liczne eksperymenty i badania.

Jedząc jedną zupkę przekraczamy nasze dzienne zapotrzebowanie na sól. Taka zupka zawiera 8-10 gramów soli, gdzie maksymalnie powinniśmy spożyć jej tylko 6 gramów. Przesalając organizm narażamy się na nadciśnienie tętnicze, udar mózgu i choroby kardiologiczne.
W jednej zupce może znajdować się około 15 rodzajów różnych ulepszaczy. Najpopularniejszy i chyba każdemu znany jest E621, czyli glutaminian sodu. To za jego sprawą możemy nabawić się bólu głowy, astmy, kołatania serca… Zwiększa również ryzyko otyłości.

Bez winy nie zostaje taż makaron. Wiele osób uważa te zupki za zło i ich nie je. Ale sam makaron jest wykorzystywany do różnego rodzaju sałatek i potraw. Pamiętajmy, że aby taki makaron był błyskawiczny poddawany jest procesowi smażenia. Pochłania wtedy duże ilości tłuszczu. Do wytworzenia go używa się: mąki pszennej, soli, wody i mieszaniny sodu, węglanu potasu i fosforanów.

Ponieważ ów zupka jest w proszku trzeba każdy składnik utrwalić. By składniki nie chłonęły wilgoci i nie reagowały z tlenem stosowane są różne przeciwzbrylacze i substancje przeciwutleniające, a lista E się wydłuża.

Zupki chińskie nie tylko negatywnie wpływają na nasz układ trawienny. Źle działają także na cerę. Podczas trawienia wytwarzają się toksyny, a nasz organizm zwyczajnie się broni. Zwiększa się wtedy praca gruczołów łojowych po to, aby wydalić je przez skórę. Wszystko za sprawą zawartych w zupce emulgatorów i wszelkiego rodzaju barwników.

Inną zmorą tego „cudu” są kwasy tłuszczowe izomerii trans. Za ich sprawą możemy nabawić się problemów z poziomem cholesterolu, wzrostu wagi, choroby niedokrwiennej serca czy cukrzycy.

No to co kochani? Czas pomyśleć nad dzisiejszym obiadem. W końcu domowe posiłki dla naszego organizmu są najlepsze. Nie tylko zdrowe, ale i smak o niebo lepszy…

… a zupkę wywaliłem do śmieci! Żeby nie było :P

 

prymat