Wytęsknione smaki

Opublikowano: 17.06.2013
Autor: lee-aa
Wytęsknione smaki
Ostatnio na blogu jednego z doradców znalazłam listę potraw do spróbowania. Właściwie mam ją zrealizowaną w 100%, jedne potrawy mnie zachwyciły, innych spróbowałam i nie padłam na kolana. Choć nie boję się nowości, to z przyjemnością wracam do smaków, które już dobrze znam. Niektóre z nich nigdy nie wrócą - barszcz biały, knedle, kotlety mielone i młoda kapusta mojej babci chociażby. Inne są na wyciągnięcie ręki.

Jednym z piewszych smaków, które pamiętam jest 'zupka dzidziusiówka', którą mama gotowała dla mnie i dla siostry - delikatny bulion warzywny z kaszą manną i odrobiną masła. Gotuję ją do tej pory - zwłaszcza, gdy mam jakiś kłopot lub tęsknię za domem.

Z pierwszej świadomej kulinarnej podróży na Krym przywiozłam miłość do owoców morza, zwłaszcza świeżych krewetek sprzedawanych wprost z wiadra na ulicy. Poznałam tam też smak dojrzewających w prawdziwym słońcu arbuzów i delikatnych brzoskwiń. Zachwyciły mnie pomidory - kształtem przypominające długą paprykę - duże rzymskie? Słodkie, aromatyczne, mięsiste.
Tam też poznałam smaki orientu - kuskus, pilaw, bogactwo przypraw. Pokochałam jagnięcinę.

Potem tych podróży było kilka, z każdej przywiozłam jakieś wspomnienia :). Na mojej wytęsknionej liście są:

- świeże owoce morze - normalnie niedostępne u nas

- jagniecina (zdobycie jej w Łodzi stanowi nie lada wyzwanie)

- brzoskwinie z Krymu

-chorwackie figi

-świeży razowy chleb z kminkiem ze Lwowa (nauczyłam się piec sama, ale to nie to)

- holenderski harring

- w zimie świeże truskawki ze śmietaną

- przez cały rok - mango - prawdziwe, dojrzewające na drzewie nie do zdobycia u nas.

- często moje ulubione danie - kotleciki jagnięce marynowane w rozmarynie i pieczone bataty :)

prymat