Warto było spędzić pół dnia w kuchni :-)

Opublikowano: 17.09.2011
Autor: BernadettaP
Warto było spędzić pół dnia w kuchni :-)
Zastanawiałyście się kiedyś co zrobić z nadmiarem warzyw i owoców... Ja wczoraj, ale na szczęście szybko rozwiązałam ten problem :-)

W czwartek wieczorem odwiedził mnie mój brat i przywiózł mi mnóstwo świeżych warzyw i owoców. W pierwszej chwili bardzo się ucieszyłam, przede wszystkim dlatego, że nie musiałam ich sama targać ze sklepu, ale po chwili zaczęłam się zastanawiać...”Co ja z tym wszystkim zrobię... i kiedy”?

Problem rozwiązałam wczoraj- na szczęście moja Córeczka okazała się wyrozumiała i bardzo długo spałaJ

I tak:

POMIDORY

Większość pomidorów (odmiany lima, najlepszej wg mnie na przecier) sparzyłam, obrałam ze skórki, pokroiłam na małe kawałki i pogotowałam około 20 minut. Gdy przestygły, zmiksowałam, przetarłam przez sito, wlałam do słoiczków i pasteryzowałam 10-15 minut- no i przecier gotowy.

Kilka sztuk tylko umyłam, odszypułkowałam i zamroziłam w całości- będą jak znalazł do dań, do których zazwyczaj używam pomidorów z puszki- po wyciągnięciu z zamrażarki wystarczy je od razu przelać gorącą wodą i skórka sama „zeskakuje”. A, że jakoś nie mam przekonania do mrożenia pomidorów bez skórki, wszystkim polecam właśnie ten sposób J

ZIELONA FASOLKA

Trochę fasolki ugotowałam, dodałam przesmażoną kiełbaskę, świeży przecier pomidorowy, doprawiłam do smaku solą, pieprzem i kucharkiem i zadowoliłam podniebienie Męża J (fakt, byl piątek, ale czasem robimy sobie dyspensę). Resztę fasoli zblanszowałam, podzieliłam na małe porcje i zamroziłam- będzie idealna do zupy lub jako dodatek do drugiego dania.

WĘGIERKI:

Na szczęście Mąż mi pomógł i pozbawił je pestek, a ja tylko wrzuciłam do garnka i smażyłam kilka godzin. Dziś i jutro proceder ten będę kontynuować, a później zobaczę, czy trzeba je dosłodzić, czy też powidła zrobię bez dodatku cukru. Ponadto po kilkanaście sztuk śliwek zamroziłam w dwóch kubeczkach po serku białym i zimą użyję ich jako dodatek do ciasta.

MALINY:

Z nimi było chyba najwięcej roboty, bo małe, bo delikatne... Przepłukałam je więc dokładnie, odsączyłam na sicie i zaczęłam segregację. Ładne i nieuszkodzone wysuszyłam na ręcznikach papierowych, a następnie zamroziłam rozsypane na tacce w zamrażalniku- gdy były już twarde, wsypałam do woreczków, dzięki czemu zimą nie będę miała problemu, by wyciągnąć np. tylko kilka sztuk do jakiegoś deseru. Te trochę „zdezelowane”, które nie wyglądały idealnie, wrzuciłam do malaksera, dodałam kefiru i jogurtu naturalnego oraz odrobinę cukru i dałam Mężowi jako nagrodę za odpestkowanie śliwek J

PAPRYKA:


Z nią miałam chwilową zagwostkę, bo zostało mi mnóstwo konserwowej papryki z zeszłego roku. Kilka dni po jej zamarynowaniu zapach i smak konserwowych warzyw wywoływał bowiem u mnie ciążową awersję, więc i Mąż nie mógł ich za bardzo jeść w mojej obecności... Nie było więc sensu, abym ją również zaprawiała w słoikach, więc po dokładnym jej umyciu i pozbawieniu gniazd nasiennych, część pokroiłam w paski, a kilka sztuk w kostkę i zamroziłam- na zimę będzie jak znalazł np. do pałek z kurczaka z pieczarkami i ananasem, czy też do jakiegoś meksykańskiego dania.

A co najważniejsze, aby je przygotować, nie będę musiała płacić po kilkanaście złotych za kilogram J

 

prymat