Tureckie wojaże...

Opublikowano: 18.09.2012
Autor: BernadettaP
Tureckie wojaże...
Tegoroczne wakacje spędziłam w Turcji. Byłam nieco sceptycznie nastawiona do tego wyjazdu, ale przecież trzeba przekonać się na własnej skórze czy przeczucie nas nie myli...

Teraz bogatsza o doświadczenie, wiem że nie jest to kraj, do będę chciała wrócić. W ogóle wychodzę z założenia, że życie jest zbyt krótkie, aby dwa razy jechać w to samo miejsce.

Nie myślcie sobie jednak, że urlop mi się nie udał- wprost przeciwnie- było wspaniale, ale... Turcja to kraj absurdów: jazdy na czerwonym świetle, totalnego braku planów zagospodarowania. To kraj, w którym obcokrajowiec nie zazna znanego mu "luksusu" i wchodząc do sklepu nie będzie od razu wiedział ile co kosztuje. I choć targując się będzie z siebie bardzo zadowolony, że z zaproponowanej ceny uzyskał 50 % zniżkę, może być pewny, że i tak przepłaci.

Turcja to również urozmaicona kuchnia, ale jak dla mnie zbyt tłusta i zdecydowania za słodka...

Chociaż hotel, w którym spędziliśmy urlop, słynie z najlepszej kuchni na Riwierze Tureckiej, menu nie bardzo nam odpowiadało. Oczywiście jedzenia nie brakowało, ale jakoś nie jestem przyzwyczajona by dzień w dzień spożywać np. makaron, kebaba czy też faszerowane warzywa skąpane w dużej ilości oliwy.

Tureckie wojaże...

Na śniadanie i kolacje ratowaliśmy się więc zazwyczaj sałatkami, które przyrządzałam z dostępnych składników, a więc np.:
Tureckie wojaże...
Tureckie wojaże...
Tureckie wojaże...
Tureckie wojaże...

I choć raczej widok osoby przygotowującej posiłek nie powinien nikogo dziwić, niemal za każdym razem ktoś pytał mnie, jak zrobiłam taką czy inną sałatkę, albo też próbował mi najzwyczajniej w świecie zwędzić ją sprzed nosa, udając jednocześnie, że nie widział jak ją przyrządzałam :)

Na obiad często natomiast jadaliśmy grillowane ryby z surówką, które naprawdę były przyprawione po mistrzowsku.

Tureckie wojaże...

Jeśli czas nam na to pozwalał, ustawialiśmy się również w kolejce po gezleme, a więc tradycyjne tureckie, ręcznie wyrabiane i pieczone na kamieniu, placki ze szpinakiem, żółym serem, czy też fetą albo cukrem z cynamonem. Placuszki te były przygotowywane przez dwie kobiety, które w ciągu 4,5 godzin każdego dnia podawały ich około 300 sztuk.
Tureckie wojaże...

Chociaż z tego samego ciasta w kilku hotelowych snack barach można było dostać m.in. przekąski z kurczakiem czy ostrą pastą z papryki, to jednak połowa turystów ustawiała się w kolejce po gezleme wyrabiane przez te dwie bardzo miłe panie.
Tureckie wojaże...

W ciągu dnia można było również dostać mało tureckie frytki, pizzę w kilku smakach, chisburgery czy też pieczone ziemniaki- olbrzymy z różnymi dodatkami, a w tym np. z żółtym serem, kukurydzą, marchewką, groszkiem i sosem czosnkowym.

Tureckie wojaże...

Turcja słynie również z szeregu deserów, które z reguły są tak słodkie, że nie sposób ich zjeść... Można jednak przynajmniej oko nacieszyć np. takimi widokami:
Tureckie wojaże...
Tureckie wojaże...
Tureckie wojaże...
Tureckie wojaże...
Tureckie wojaże...

czy też takimi pięknymi obrazami na arbuzach i dyniach:

Tureckie wojaże...

Jest jednak jeden turecki deser, któremu nie sposób się oprzeć- baklava. Bardzo słodki, ociekający z miodowego syropu, ale pyszny smakołyk przygotowany z ciasta filo:
Tureckie wojaże...

Podczas wakacji odwiedziliśmy również dwie restauracje a'la carte, gdzie na szczęście jedzenie spodobało się naszym kubkom smakowym. I choć wykonanie ich nie było ani tradycyjnie włoskie, ani meksykańskie, to jednak były to jaśniejsze punkty naszej kulinarnej podróży.

W restauracji włoskiej jedliśmy m.in.:

carpaccio z wołowiny

Tureckie wojaże...

 sałatkę cesar
Tureckie wojaże...
zatopione pod serem risotto z owocami morza
Tureckie wojaże...
tortellini w sosie grzybowym
Tureckie wojaże...

tiramisu
Tureckie wojaże...

lodową casattę
Tureckie wojaże...

W restauracji meksykańskiej mieliśmy natomiast okazję spróbować:

Pieles De Patatas

Tureckie wojaże...
sałatkę z sosem z awokado
Tureckie wojaże...

Sałatkę w taco
Tureckie wojaże...

Fajita
Tureckie wojaże...

Mixiote De Cordero (podudzie z jagnięciny)
Tureckie wojaże...
smażone lody w czekoladzie
Tureckie wojaże...

Wróciłam jednak bogatsza o 3 nowe miseczki i talerzyk, torebkę szafranu i kilka innych przypraw, kawę, herbatę i podarunki dla najbliższych :)

Po powrocie do domu, postanowiłam skorzystać z pomysłu na sałatkę z sosem awokado i przygotowałam swoją wersję tego dania. Odtworzenie smaku sosu, którego składników- poza awokado- nie znałam, nie powiodło się, ale.... Otrzymałam jeszcze lepszy dodatek, doskonale komponujący się z pozostałymi składnikami. Wyszło pysznie i porcję, która z założenia była przeznaczona dla 3-4 osób, spałaszowaliśmy z moim Mężem we dwoje w ekspresowym tempie.
oraz szafranowy tort z owocami i kremem z mascarpone.
Do jego przygotowania potrzebujemy są na:

Do przygotowania tej sałatki potrzebne są:

 

1/2 średniej sałaty lodowej

1 średni pomidor

2 średnie ogórki gruntowe

1 mała puszka kukurydzy

1/2 dużego dojrzałego awokado

1/2 dużej czerownej papryki

1/2 średniego pęczka opłukanej natki pietruszki

sok z limonki oraz z cytryny

7-8 łyżek oleju rzepakowego

sól

pieprz

 

Sałatę płuczemy, odsączamy z nadmiaru wody, rozrywamy na drobne kawałeczki. Rozsypujemy na dnie szerokiej miski. Paprykę oraz pomidora dokładnie myjemy, usuwamy gniazdo nasienne z papryki oraz zdrewniałą częśc pomidora. Kroimy w drobną kostkę. Warzywa rozkładamy równomiernie na sałacie.

Awokado obieramy ze skórki, kroimy na mniejsze kawałki. Kilka listków natki pietruszki odkładamy do dekoracji, pozostałą miksujemy dokładnie blenderem wraz z awokado i olejem rzepakowym. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem oraz sokiem z limonki i cytryny.

Sosem polewamy warzywa w misce. Posypujemy odsączoną z zalewy kukurydzą. Ogórki obieramy ze skórki, płuczemy i kroimy w średnie talarki. Nożem do dekoracji warzyw wycinamy małe serduszka.

Salatkę dekorujemy listkami natki pietruszki oraz ogórkowymi serduszkami.

Tureckie wojaże...

Dzięki zakupionemu w Turcji szafranowi przygotowałam m.in.:

- szafranowo- limonkowe risotto z łososiem, do którego przyrządzenia potrzebne są:

1 szklanka ryżu arborio

3/4 szklanki wytrawnego białego wina

1 litr wywaru warzywnego

sok z 1 limonki

250 gram fileta z łososia

1 cebula

2-3 łyżki oleju rzepakowego

1 łyżka masła

1 duża szczypta szafranu

ser grana padano

sól

pieprz

bazylia do dekoracji

 

Filety z łososia kroimy w kostkę mniej więcej 1/1 cm. Polewamy sokiem z połowy limonki. Doprawiamy solą i świeżo zmielonym pieprzem. Odstawiamy na 10 minut.

Cebulę obieramy, kroimy w drobną kostkę. Przesmażamy na rumiano na rozgrzanym oleju. Dodajemy ryż, mieszamy. Gdy ryż zrobi się szklisty, podlewamy winem. Po jego odparowaniu, wlewamy szklankę wywaru, mieszamy. 

W tym samym czasie na drugiej patelni podsmażamy z każdej strony na rumiano łososia.

Po odparowaniu wywaru, podlewamy ryż kolejną porcją, dodajemy szafran i pozostały sok z limonki. Wlewamy jeszcze jedną szklankę wywaru. Po odparowaniu trzeciej szklanki wywaru, próbujemy czy ryż jest już gotowy, jeśli nie wlewamy pozostały wywar. Jeśli natomiast ryż jest już odpowiednio miękki, doprawiamy go do smaku solą i świeżo zmielonym pieprzem.

Dodajemy masło i mieszamy dokładnie i energicznie, aby oblepiło nam ono wszystkie ziarenka ryżu.

Nakładamy risotto na talerz. Posypujemy odrobiną sera. Przybieramy kawałkami łososia i listkami świeżej bazylii.

Podajemy od razu po przygotowaniu.

Tureckie wojaże...

Biszkopt:

6 dużych jajek

½ szklanki cukru

30 dag mąki pszennej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

Szczypta soli

szczypta szafranu

Na krem:

50 dag sera mascarpone

350 ml śmietany 30 %

1 łyżeczka cukru waniliowego

Cukier (4-5 łyżek)

Dodatkowo:

2 łyżki kawy rozpuszczalnej

Maliny

Borówki amerykańskie

Mocno schłodzone jajka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli. Pod koniec dodajemy cukier i szafran. Przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia i delikatnie, ale dokładnie mieszamy. Wlewamy masę do tortownicy o średnicy 26-28 cm (spód tortownicy- tylko spód- smarujemy uprzednio masłem i wysypujemy bułką tartą). Pieczemy w temperaturze 170-180 stopni przez 25 minut (patyczkiem sprawdzamy, czy biszkopt jest już gotowy). Wyciągamy z piekarnika i nożem obkrawamy boki, ściągamy obręcz i pozostawiamy do ostygnięcia.

Kawę zalewamy szklanką gorącej wody, studzimy.

Śmietanę dokładnie ubijamy z cukrem i cukrem waniliowym. Gdy będzie już sztywna, dodajemy po łyżce sera mascarpone i miksujemy na wolnych obrotach.

Biszkopt kroimy na 3 krążki. Nasączamy pierwszy krążek ciasta kawą (mniej więcej 1/3 szklanki) i po 2 minutach smarujemy kremem z mascarpone. Układamy umyte i osuszone maliny oraz borówki. Przykrywamy kolejnym krążkiem i czynność powtarzamy. Ostatni płat ciasta nasączamy tylko kilkoma łyżkami kawy i rozsmarowujemy krem. Szprycą cukierniczą dekorujemy obręcz tortu. Przybieramy owocami.

Tureckie wojaże...

Pozdrawiam serdecznie :)


prymat