dzień lenia

Opublikowano: 04.10.2011
Autor: lee-aa
dzień lenia
Każdy od czasu do czasu ma dzień lenia, nie mylić z dniem trolla. W dzień lenia wraca się z pracy i nie ma się ochoty na grzebanie w garach. Są wtedy trzy opcje - telefon po magiczne pudełko wypełnione pizzą/noodlami/chińszczyzną/kebabem/pastą/kurczakiem (niepotrzebne skreślić); wyciągnięcie drugiej połowy na mniej lub bardziej romantyczny obiad lub wezwanie rycerza na niekoniecznie białym koniu do pomocy (czytaj zapędzenie towarzysza życia do garów). Trzeba tylko pamiętać że:

1.Mężczyzna w kuchni czuje się jak ryba w wodzie pod warunkiem, że dostanie mapę rozlokowania prządów i produktów niezbędnych do przyrządzenia obiadu

 

2.Mężczyzna raczej przygotuje coś, na co sam ma ochotę - czytaj zapomnij o finezyjnych lekkich potrawach

 

3. Mężczyzna pozostawi po sobie kałuże wody, tony garów i sterty brudnych ścierek

 

4. Pod żadnym pozorem nie należy reagować na wrzaski, trzaski, przekleństwa i złorzeczenie pod adresem sprzętów kuchennych, idiotów/względnie całego świata

 

5. Podaną potrawę należy zjeść z uśmiechem, pięknie podziękować i pochwalić

 

6.Następnie zrobić sobie drinka i po cichu oddalić w bezpieczne miejsce, by nasz dzielny rycerz uporał się z demonami bałaganu

 

 

Ja tak dziś zrobiłam, w nagrodę dostałam uproszczone mojito:

 

dzień lenia

 

a jedliśmy steki i kuleczki ziemniaczane :

 

dzień lenia

prymat