Rok bloga Gusta i Guściki

Opublikowano: 01.04.2014
Autor: IwonaDD
Rok bloga Gusta i Guściki
Gdyby ktoś rok temu powiedział mi, że założę bloga i napiszę dokładnie 76 wpisów na DS, nie uwierzyłabym. Skąd niby miałabym czas, inspirację, tyle tematów?.. A jednak przyszedł taki dzień kiedy dodawanie przepisów przestało mi wystarczać ..
 Kwietniowy wieczór 2013, w ten pamiętny dzień wcisnełam, zupełnie spontanicznie, guzik „załóż bloga”, zaraz po tym pojawił się komunikat z prośbą o wybranie nazwy;
- „jak to nazwa?” pomyslałam, o kurcze nie myślałam o tym; kilka powszechnych kulinarnych słów było już zajętę, wtedy do głowy przyszła mi myśl „ gusta i guściki” i choć często słowa te są używane w ironicznym znaczeniu, to mnie one przypominają wciąż o szacunku dla gustów innych osób, by pamiętać o tym, że każdy z nas jest inny i poszanowanie zawsze i wszędzie, a szczególnie w „anonimowej” sieci się należy!
 
Dlaczego założyłam bloga?
 
Doradca Smaku to pierwszy portal społecznościowy o tematyce kulinarnej, do którego przystąpiłam, wogóle nawet nie wiedziałam,że istneją takie. Tak się stało,że kupiłam przyprawy, na których była naklejka i postanowiłam zajrzeć. Zaczeło się dodawanie przepisów, tych najfajniejszych, tych wypróbowanych i tych sfotografowanych. W pewnym momencie zauważyłam, że za każdym przepisem, kulinarnym doświadczeniem, składnikami, kryła się historia, moje przemyślenia i inne, chciałam się nimi dzielić. Ale gdzie? W przepisie? Jako notka? porada? historia dania? No i wtedy zobaczyłam ten magiczny guzik „ załóż blog”! W każdym wpisie starałam się „dać kawałek siebie”, zawsze podkreślałam, że przedstawiam moje zdanie, moje doświadczenie,a wpisy są formą wyrażania siebie, nigdy nie zamierzałam nikogo pouczać,ani tym bardziej krytykować. Pokazywałam kuchenną stronę życia widzianą moimi oczami.
 
Tematy, skąd je brałam ?
 
Na początku miałam, tysiące myśli które chciałam przelać na ekran, tysiące doświadczeń, historii... w miarę upływu czasu starałam się je segregować w kategorie tematyczne, tak by każdy post był jedną całoscią, a nie tylko suchym przepsiem; Wena przychodziła sama, nigdy nie zmuszałam się do pisania, pisałam tylko wtedy kiedy czułam,że chcę się czymś podzielić.
 Muszę przyznać,że w mairę upływu czasu wena zmalała, być może dlatego, że życie kołem się toczy i w codzienności nie mam aż tyle nowych doświadczeń kulinarnych, by wciąż tworzyć nowe tematy tak by się nie powtarzać. Posty pojawiają się wtedy, gdy czuje, że warto się nimi podzielić i że być może kogoś zainteresują. Nie jest to pewnie przepis na sukces, bo wiele blogerów stawia sobie za cel regularnośc wpisów, ja jednak traktuję blog jako formę odstresowania, przyjemności, dlatego jakość wpisów jest dla mnie najważniejsza.
 
Czy warto blogować?
 
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć „zdecydowanie tak”, ale należy robić to z sercem, dla siebie i dla przyjemności. Kiedy blog staje się obowiązkiem, są bardzo duże szanse,że albo porzuci się blogowanie albo stanie się on dodatkowym obciążeniem. Blog to wspaniałe narzedzie, które uczy systematyczności, rozwija pasje i zatrzymuje czas. Po pewnym czasie można go przejrzeć i zobaczyć jak wiele się zmieniło, jak wiele kroków postawiliśmy do przodu, jak miło spedzilismy czas, jak było na początku, a jak jest teraz? Dodatkowo tu na DS można zdobyć tytuł Blogera Miesiąca i zgarnąć mega nagrode – 500 zł na wydanie na co tylko się chce. Mój pierwszy tytuł bardzo mnie zaskoczył, wtedy wogóle nie miałam pojecia jak funkcjonuje blogowy świat, byłam pewna, że zanim DS kiedykolwiek mnie doceni, upłynie kilka miesięcy porządnych wpisów. Los jednak płata miłe figle i już po pierwszym miesiącu pisania zostałam blogerem maja 2013. Było to niesamowite doświadczenie i radość, drugi tytuł nie był już tak emocjonujący,ale jak poprzednio bardzo satysfakcjonujący. Tytuł jest na pewno jakimś „środkiem” stymulującym do pisania,nie da się zaprzeczyć, lecz muszę przyznać,że najwiekszą satysfakcją jest blog, rozwój osobisty i doświadzczenie. Tytuły przemineły, pieniążki wydane, a blog wciąż jest, a ja za każdym razem patrzę na niego i piszę go z radością.
 
Posty, wpisy, cykle, z których jestem dumna i do których często wracam...
 
Wpisy nad którymi siedziałam najdłużej, to wbrew pozorom wpisy niezawierające przepisów.
Wpis „Gdyby niegotowanie nasz mózg nadal byłby wielkości mózgu małpy” wymgał pracy z obcym jezykiem i przelanie idei na papier, pisałam go kilka dni. Inny wpis, któremu poświeciłam dużo czasu to „Zdrowie ukryte w 5 kolorach”.
Najłatwiej, najprzyjemniej i najlepiej pisało mi się o kuchni włoskiej, jestem jej zwolenniczką od lat i dzieliłam się nią w postach i cyklach takich jak: „Dietaśródziemnomorska od kuchni”czy „Włoska klasyka smaku”; Były też chwile zadumy w kulturalnych postach o malarstwie i inspirujących filmach. Jednym słowem z każdego postu jestem dumna, każdy z nich zawiera kawałek mnie, kawałem mojego kulinarnego świata;
 
Czy blogowanie to rzeczywiście sama radość pisania czy są też negatywne aspekty ?
 
Największym rozczarowaniem dla początkującego blogera może być brak akceptacji jego punktu widzenia przez otoczenie, nieuzasadniona krytyka, obrażające lub kpiące komentarze. Jednak warto pisać od siebie,  znaleźć swój styl i stworzyć własne miejsce w sieci, z biegiem czasu nabiera się pewności siebie, a krytyka nie stanowi już wielkiego problemu.
 
Czy blogowanie jest czasochłonne ?
 
Czas to pojecie względne, w zależności od sytuacji może się dłużyć lub szybko mijać. Z mojego doświadczenia powiem szczerze, tak blogowanie jest czasochłonne jeśli przeliczyć je na godziny robienia zdjęć, zbieranie materiałów, przygotowywanie przepisów i te spędzone przed monitorem, dlatego ważne jest by blogować z przyjemności. Czasem mam pomysł, ideę na post zasiadam wieczorkiem i piszę, niby mija 2-3 h, a dla mnie to była chwila. Kiedy pisałam nawet nie zauważyłam, że cały dom już zasnął, a gdyby post był planowany i z musu, pewnie tworzenie go trwałoby całą wieczność. Dlatego moja odpowiedz brzmi „i tak, i nie..”.
 
Małe podsumowanie mojego doświadczenia..
 
Jestem dumna z mojego malutkiego bloga. Wiem, że pisałam i piszę go z pasją, każdy post to kawałek mnie. 76 postów to być może dla kogoś mało, dla innych dużo, jednak nieważne są numery, a moje zaangażowanie w każdego z nich. Cieszę się, że mogłam doświadczyć blogowania, radości, satysfakcji, krytyki, systematyczności; dużo się nauczyłam, zdobyłam doświadczenie i wiem, że za każdym blogiem w sieci stoi człowiek, który tak jak ja próbuje wyrazić siebie, zostawia w nim swój cenny czas i zaangażowanie. Dlatego za każdego blogera, zarówno tego co bloguje od lat, jak i tego co dopiero zaczyna, czy tego co spróbował i porzucił blogowanie, trzymam kciuki by każdy z nas odnalazł i wyraził swoją pasję w najlepszy dla siebie sposób! Wszystkiego dobrego dla wszystkich blogujących!

 

Iwona
prymat