Moje wiejskie klimaty.

Opublikowano: 20.11.2014
Autor: ben-ka
Moje wiejskie klimaty.
Pomieszkując od niedawna na wsi pomiędzy rzeką a lasem, wśród łąk i pół wracam do zdrowego żywienia bez chemii, sztucznych nawozów i obciążeń cywilizacji. A czy mi się to uda, i na jak długo, życie pokaże :)

Mając w pamięci słoje owoców, w których dojrzewały soki, postanowiłam na wzór babci przetworzyć maliny i jeżyny, które udało mi się wyhodować w pierwszym w życiu własnym ogródku.

Maliny - jak wiemy - wykorzystywane od wieków jako środek przeciwgorączkowy i napotny. Któż z nas nie pamięta, jak babcie w przypadku przeziębień aplikowały nam pachnący, słodki soczek zamiast dzisiejszych antybiotyków? Wiedziały bowiem, że maliny to żródło witamin, takich jak C, B1, B2, B6 oraz witaminy E. Maliny są również skarbnicą minerałów, takich jak potas, magnez i wapń.

Jeżyny również posiadają właściwości lecznicze. W tym roku doczekałam się pięknie owocującego krzewu jeżyny bezkolcowej, która nie tylko stanowi ozdobę działki, ale dostarcza nam witamin i niezbędnych minerałów - wapnia i magnezu.

Ponadto jeżyny zawierają antyoksydanty, które zapobiegają chorobom nowotworowym, poprawiają przemianę materii, działają przeciwbiegunkowo, przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie.

Z obu gatunków krzewów możemy wykorzystywać nie tylko dorodne owoce, ale też liście, kwiaty i pędy.

Ja w tym roku przetwarzałam tylko owoce, a zaczęłam od Babcinego soku:

 

Moje wiejskie klimaty.  

Składniki:

Owoce malin i jeżyn

Cukier

Promienie słońca

 

Wykonanie:

Do dużego słoja wsypujemy na przemian warstwę owoców i cukru.

Słój ustawiamy tak, by słonko ogrzewało go przez większość dnia. Po każdorazowym zebraniu świeżych owoców możemy je po umyciu dosypywać do słoja, przesypując warstwą cukru. Po tygodniu sok zlałam, przecedzając przez sito i... w tym momencie szkoda mi było pozbyć się słodkich pachnących owoców.

Żeby niczego nie wyrzucać, zlany sok przegotowałam, wlałam do butelek i zakręciłam.

Owoce, które zostały mi na sicie postanowiłam wykorzystać bez wyciskania.

Część z nich włożyłam do garnka, wsypałam niedużo cukru, dodałam żelfix i uzyskałam wspaniały dżem, przy czym większość przetarłam przez sitko, bo jak wiadomo, nie wszystkie dzieci tolerują miniaturowe pesteczki.

 

  Moje wiejskie klimaty.  

 

Pozostałą część owoców wykorzystałam do bardzo prostych dań.

Naleśniki dla dorosłych:

 

 


Moje wiejskie klimaty.

 

Składniki:

1 szklanka mąki

2 szklanki mleka

1 sztuka jajka

1 łyżka oleju

1 szczypta soli

Tłuszcz do smarowania patelni.

Nadzienie:

1 kostka twarogu

3 łyżki cukru

3 łyżki śmietany

Sos:

1 szklanka owoców z soku

4 łyżki białego wina

4 łyżki nalewki z czarnej porzeczki

1 łyżeczka soku z cytryny

Cukier do smaku

 

Wykonanie: 

Z podanych na ciasto składników usmażyć naleśniki.

Twaróg zmiksować ze śmietaną i cukrem na gładka masę, a następnie posmarować nim usmażone placki naleśnikowe.

Sos:

Wino, nalewkę, sok z cytryny wlać do rondelka i zagotować, dodać owoce z soku, ewentualnie dosłodzić, ponownie zagotować pod przykryciem i zostawić do całkowitego ostudzenia.

Naleśniki obficie polać zimnym sosem z owocami.

Żeby dzieciom nie było przykro zrobiłam na szybko:

Deserek dla maluchów:

 

Składniki:

6 sztuk herbatników

2 łyżki masła

1 serek homogenizowany

2 łyżki cukru

1 łyżka żelatyny fix do deserów

3/4 szklanki owoców z soku

1 łyżka żelatyny fix do deserów

Cukier wg uznania

Do dekoracji:

Płatki migdałowe - wg uznania

Owoce świeże - wg uznania

  Moje wiejskie klimaty.

 

Wykonanie:

Herbatniki zmiksować z masłem, wyłożyć nimi papilotki i wstawić do nagrzanego piekarnika do 175 stopni na ok. 4-5 minut.

Serek zmiksować z cukrem i żelatyną do deserów, wyłożyć na upieczone spody i schłodzić w lodówce.

Owoce z soku zmiksować z żelatyną, jeżeli trzeba dosłodzić i ułożyć na zastygniętym serku.

Deserki przyozdobić płatkami migdałowymi i świeżymi owocami.

Wstawić do lodówki, by stężały.

 

Jak widać, wszystko można wykorzystać, do czego bardzo zachęcam.

ben-ka 20.11.2014

 

 

 

 

 

 

prymat