Kelnerka

Opublikowano: 03.07.2013
Autor: IwonaDD
Kelnerka
"Kelnerka" to film, który pokazuje, że pasja kulinarna może stać się chwilą zapomnienia od codziennych kłopotów, a czasem nawet siłą, która pomoże się z nimi zmierzyć...



„Kelnerka” komedio-dramat romantyczny z 2007 roku w reżyseri Adrienne Shelly, zrealizowany tuż przed jej tragiczną śmiercią.  Opowiada o życiu małomiasteczkowej kelnerki o talencie kulinarnym - Jenny. Na co dzień pracuje w typowo prowincjalnej jadłodajni "Joe's Pie Diner", a po pracy żyje w nieszczęśliwym małżeństwie z despotycznym mężem. Jej jedyną chwilą zapomnienia jest pieczenie ciast. Jest wprost geniuszem cukierniczym, ciasta piecze w zależności od humoru i fantazji, a wszystko co wychodzi spod jej ręki wygląda znakomicie.Jenny zamierza wziąć udział w stanowym konukursie cukierniczym, w którym nagrodą jest 25 tyś. dolarów,w konkursie tym widzi swoją szansę na odejście od męża. Plany pokrzyżuje jej wiadomość o niechcianej ciąży, a ze złości upiecze wspaniłe ciasto o nazwie „Nie chcę dziecka Erla”. Zdesperowana Jenny straci prawie nadzieję na poprawę losu, do momentu kiedy spotka ją niespodziewane i odwzajemnione uczucie do żonatego ginekologa Dr.Pomattera. On da jej siłe by stawić czoła rzeczywistości i zawalczyć o własne szczęście, pasję i miłość. Co z tego wyniknie i jak zakończy się film ? – to musicie zobaczyć sami, nie chcę odbierać wam tej przyjemności; powiem tylko, że film jest wykonany przez kobiety – dla kobiet. Prawie jak nowoczesna baśń, w której nieszczęśliwa księżniczka, uwięziona przez egoistycznego wilkołaka musi odnaleźć swoje szczęście, i choć tym razem żaden książe jej nie wybawi z opresji, ale za to pomoże odnaleźć wenętrzną siłę by stawić życiu czoła. Ciężkie tematy despotycznych mężów i nieszczęśliwych kobiet,pokazane w zabawny sposób, a przy tym wiele apetycznych scen podczas pieczenia fantastycznych ciast.





Kolejny film, który udawadnia, że pasja może stać się drogą do samorealizacji i szczęścia;

Film był tak sympatyczny,że zaraz po nim sama postanowiłam stanąć do cukierniczego boju i zrobić całe, własne  od "a do z", ciasto, z tego co było pod ręką.
Wyszedł z tego mini serniczek z serka typu Philadelphia z brzoskwinowym sercem; Użyłam foremki o średnicy 12 cm;



A składniki to:125 g serka typu Philadelpia, 1 jajko, 50 g cukru, szczypta prawdziwej wanilii, 2 łyżki mąki ziemniaczanej, 50 g masła; 50 g dowolnych kruchych ciastek ( do rozdrobnienia i wyłożenia dna foremki) 1 mała brzoskiwnia;
Wykonanie:
1.Zmiksować ciastka w blenderze, połaczyć z 20 g roztopionego masła, powstałą masą ciasteczkową wyłożyć dno foremki, zapiec przez 5 minut w 180 stopniach;
2. W tym samym czasie odzielić białko od żółtka; żółtko ubić z cukrem i szczyptą wanili, następnie cały czas ubijając dodać serek, resztę roztopionego i ostudzonego masła, mąkę.
3.Z białka ubić pianę i połączyć ją delikatnie z masą serową;
4.Do foremki z zapieczonym ciastkowym dnem, położyć na środek całą brzoskiwnię,a następnie zalać masą serową.
5.Piec około 30 minut w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku.
6.Po upieczeniu zostawić do wystudzenia w otwartym piekarniku, następnie posypać cukrem pudrem i podawać;
Smacznego!

prymat