Imbir - antyczny korzeń o tysiącu zastosowań

Opublikowano: 13.07.2013
Autor: IwonaDD
Imbir - antyczny korzeń o tysiącu zastosowań
Imbir na stałe wpisał się na listę przypraw używanych w Polsce i na całym świecie. Ta antyczna roślina to nie tylko smak i aromat, ale i niezliczona ilość właściwości na różnego rodzaju dolegliwości;

    Intensywny zapach, lekko pikantny smak i cytrusowa retronuta  to moje odczucia, kiedy po raz pierwszy poznałam smak imbiru.
Imbir moża kupić w Polsce w postaci wysuszonego proszku lub świeżego, żółtego korzenia ukrytego pod szarą skórką.
Pochodzi z Azji i choć ja poznałam go zdecydowanie niedawno, to pisał o nim już nawet Galen w starożytnym Rzymie. Jego właściwości były dobrze znane starożytnym kulturom Wschodu i właściwie to im zawdzięczamy pielęgnowanie i przekazywanie tego korzenia kolejnym pokoleniom przez wieki.
Imbir od najdawniejszych czasów był używany w kuchni jako przyprawa i jako środek w leczeniu wielu dolegliwości, wymieniony jest nawet w Koranie wśród roślin w ogrodzie rozkoszy. Chińczycy, podbnie jak Indianie oprócz wykorzystywania go w kuchni niemalże we wszystkich daniach, używali go również do „leczenia” przeziębienia, zmęczenia i osłabienia; Arabowie uważali go za afrodyzjak, a niektóre afrykańskie plemiona sądzą, że stałe spożycie imbiru odstrasza komary.
Imbir do Europy przywędrował dzięki Persom i używany był często jako środek na problemy trawienne.
Dziś przyprawa ta jest powszechnie używana jako składnik do przygotowania wielu słodkich i pikantnych dań: do zup, sałatek warzywnych, sałatek owocowych zwłaszcza tych z dodatkiem owoców cytrusowych, dań z ryb i mięsa, jajek, sera, ciast, a także popularne jest picie go w herbacie czy kawie, używa się go też do wytwarzania piwa i napojów fermentowanych. Jednym słowem jest to przyprawa o tysiącu zastosowań. 

     Imbir jest też przedmiotem licznych badań, które potwierdziły właściwości terapeutyczne w leczeniu niestrawności, znane już w przeszłości . Przyprawa ta jest też skutecznym lekarstwem na chorobę lokomocyjną i chorobę morską. Badania wykazały, że przyjmowanie imbiru przed wyjazdem, znacznie zmniejsza nudności u osób cierpiących choroby lokomocyjne. Imbir doskonale zwalcza też wzdęcia, a jego cienka skórka może być stosowana do wytwarzania naparu, który ma działanie moczopędne. Pomaga również w zapobieganiu powstawania wrzodów. Rozprowadzony na nieskaleczonej skórze, pobudza krążenie krwi. Jeśli zmiesza się go z odrobiną oleju rycynowego otrzymamy pastę, która może być stosowana w leczeniu reumatyzmu. Oczywiście o efektach terapeutycznych można mówić tylko wtedy, gdy stosuje się go regularnie przez dłuższy okres czasu, jednorazowe spożycie imbiru nie pomoże w żadnej dolegliwości. Niektóre badania zalecają dzienne spożycie imbiru od 10 do max 30 gr (mowa o swieżym), ale nie więcej ponieważ mogą one powodować wysypki skórne. Ponadto ważne jest by każdy zamiar większego spożycia imbiru skonsultować najpierw z lekarzem , gdyż imbir może zwiększać lub zmniejszać działanie niektórych leków, np. nie zaleca się jego spożycia podczas przyjmowania leków przeciwzakrzepowych, gdyż imbir zwiększa ich działanie i mogą pojawić się węwnętrzen mikrokrwawienia. Jednym słowem, każde leczenie nawet najbardziej naturalne może być niebezpieczne jeśli nie znamy wszystkich właściwości i interakcji rośliny. Jak mówi stare powiedzenie, wszystko z umiarem..

Imbir w mojej kuchni stale gości jako przyprawa, dodatek do dań, sałat i deserów, raczej nie stosuje go jako środek leczniczy, bo się na tym zwyczajnie nie znam, choć na polskich forach można znaleźć dużo pozytywnych opinii o imbirze. Zauważyłam szczególnie dużo pozytywów wśród osób zmagających się z reumatyzmem, pijają wywar z imbiru regularnie i opisują swoje rezultaty;
Jakby nie było, imbir to cudowny, antyczny korzeń, który nada smaku w kuchni i przy okazji wpłynie pozytywnie na zdrowie, więc tylko używać z umiarem i cieszyć się życiem.
Ja szczególnie lubię imbir w sałatkach, napojach i deserach, w daniach głównych używam go trochę mniej, gdyż jestem stałą użytkowniczką papryczki chili i nie zawsze te dwa ostre smaki w jednym daniu idą dla mnie w parze;
A skoro o imbirze w mojej kuchni mowa, nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić was na letni, orzeźwiający deser w postaci lodów imbirowych;

Imbir - antyczny korzeń o tysiącu zastosowań                              Przepis krok po kroku - tutaj

Składniki: 5 szt żółtek jajek kurzych, 500 ml mleka, 75 gram cukru, 100 gram białej czekolady, 1 łyżeczka imbiru mielonego Prymat lub 10 gr swieżego posiekanego w drobną kostkę, 150 ml śmietana 30 %;
Sposób przygotowania: Mleko zagotować wraz z imbirem. Do gotującego się mleka dodać białą czekoladę. Zółtka ubić z cukrem na puszystą pianę. Do ubitych żółtek dodawać stopniowo gorące mleko cały czas mieszając. Jaja z mlekiem postawić na palnik i doprowadzić prawie, że do wrzenia (kiedy zobaczymy pierwsze "bąbelki" gotującej się masy od razu wyłaczyć i zdjąć garnek z ognia). Odstawić masę do ostudzenia. Ubić śmietankę na sztywno i dodać ją do ostudzonej masy, wymieszać delikatnie; Przełożyć do naczynia nadającego się do mrożenia i włożyć do zamrażarki. Wyjmować co jakiś czas i mieszać całość by nie wytworzyły się kryształki lodu i nie zamieniły lodów w kamień. Po kilku godzinach mrożenia ( i mieszania) lody gotowe. Smacznego!

prymat