Zarządzaj plikami cookies
Doradca Smaku logoandPrymat logo
Co ugotował Michel Moran w ostatnim odcinku? SPRAWDŹ

Łódź na talerzu czyli niesamowity spacer kulinarny (cz.1)

Gdzie i co się w Łodzi jadało w XIX w.? Które miejsca przeminęły z czasem, a które gotują do teraz? Jak wyglądały, a przede wszystkim smakowały XIX wieczne specjały? Tego wszystkiego dowiedziałam się na niesamowitej wycieczce w trakcie Nocy Muzeów i już śpieszę wszystko dokładnie zrelacjonować :)

 

Z okazji świetnej inicjatywy, jaka jest bez wątpienia, noc muzeów odbył się w Łodzi spacer kulinarny. Po okolicznych barach, kawiarniach oraz restauracjach, istniejących i mających swoje miejsce już tylko w pamięci oprowadzał nas przewodnik Muzeum Rozproszonego (http://www.muzeumrozproszone.pl/).

Mimo początkowego problemu z dostaniem się na wycieczkę udało mi się wziąć w niej udział. Czemu tak bardzo się cieszyłam? Otóż niesamowicie interesują mnie wszelkie regionalne specjały, receptury, historie. O wszystkim tym, o czym coraz mniej się mówi, jednocześnie coraz bardziej akceptując ujednolicające wszystko McDonaldy. Wszystkich tych, którzy chętnie się dowiedzą co i jak się w Łodzi jadało (głownie w XIX wieku) zapraszam do czytania :)

Wycieczka rozpoczęła się od Placu Wolności. Jest to duży obszar, z posągiem na środku, otoczony dość ruchliwą drogą z liniami tramwajowymi i trasami autobusów. Aż trudno uwierzyć, ze miejsce to było kiedyś kwitnącym życiem targiem.

Następnie wręczono nam talerze, a my udaliśmy się ulicą Piotrkowską i skręciliśmy w niepozorną bramę. Tak dowiedzieliśmy się, ze dania w XIX wieku zależały przede wszystkim od narodowości, pory dnia oraz majętności. Co ciekawe śniadanie składały się standardowo z dań typowo obiadowych (np. golonka). Obiad miał obowiązkowo dwa dania. Jako pierwsze promowano zupę-m.in. wracające do nas rakowe oraz warzywa. Na drugie mięso (konina się nie przyjęła) lub ryba i to w wymiarze dużo większym niż obecnie. Na deser zaś podawano leguminę (mam przepis) pod którą podchodziło praktycznie wszystkie słodkości takie jak galaretki czy budynie.

 

Legumina z poziomkami lub malinami
18 dkg mąki, 12 dkg masła, 6 dkg cukru, 1 żółtko. Na pianę: 6 białek, 18 dkg cukru, 1/4 ltr poziomek
Zagnieść kruche ciasto, upiec na blaszce. Ubić osobno nad parą z kociołka pianę z białek, dosypać cukru, aż narośnie puszysta lekka piana i dobrze się ogrzeje, wymieszać wówczas pianę z częścią suchych poziomek lub malin, część rozsypać po upieczonym cieście, nałożyć piankę równą powierzchnią, wygładzić, wstawić na kilka minut do piecyka, ażeby pianka się z wierzchu przypiekła.


W XIX wieku hitem literackim była książka "365 obiadów za 5 zł" znacznie uproszczające przygotowywanie posiłków. Kuchnia zaczęła stawać się prostsza, wymagająca szybkich i tanich rozwiązań. Stylu tego nie przejęła burżuazja, która ciągle jadała dużo i wystawnie.

Łódź na talerzu czyli niesamowity spacer kulinarny (cz.1)Jednak niedługo. Już w PRL-u zbiednieli wszyscy. To dopiero od roku 1947 upowszechnił się karp, do tej pory popularne były ryby takie jak sum czy szczupak.

Socjalizm realny nie był łaskawy, braki sklepowe stanowiły dotkliwą codzienność. Te, które istniały charakteryzowały się daleko idącą specjalizacją. Pierwszym samoobsługowym sklepem była Magda i budzi wielkie zainteresowanie Łodzian, zaś o otwartym w latach 70. Centralu piszą gazety.

Łódź na talerzu czyli niesamowity spacer kulinarny (cz.1)Interesującym punktem wycieczki jest sklep Pana Sprzączkowskiego. Sprzedaje w nim towary kolonialne i nieźle na tym wychodzi. Wszystkie prezentowane wina wybiera osobiście nawet w najdalszych winnicach.

Słynny jest z tego, że przy zakupie powyżej 10 butelek dodaje 1 gratis (promocja nie obejmowała bardzo drogiego szampana). W sklepie można dostać też słynne herbaty Piotra Orłowa czym sklep usilnie się reklamuje. Na tyłach sklepu było miejsce do jedzenia dla klientów tego luksusowego sklepu.

W tym samym czasie Julian Maggi wymyśla bulion w proszku. Błyskawicznie stał się lubiany gdyż był szybką bazą na zupę (nie dodatkiem, ale bazą!). Na początku XX wieku ten popularny produkt zyskał znaną dziś formę kostki.

Łódź na talerzu czyli niesamowity spacer kulinarny (cz.1)

Następnie stanęliśmy przed Piotrkowską 56. W tej bramie mieściła się słynna na całą Łódź lodziarnia Granowski, do której w kolejce potrafiło ustawić się ponad 100 osób. Same zaś lody brane były do domu na wynos. Pani Granowska wyszła w 55 roku za Pana Dybalskiego, właściciela cukierni. PRL dla prywatnych przedsiębiorców był trudnym czasem. Pani zniechęcona naliczanymi przez władzę domiarami wyjechała za granicę, Pan działalność prowadził do lat 70.

Łódź na talerzu czyli niesamowity spacer kulinarny (cz.1)

Zaprowadzono nas do znanego miejsca w Łodzi- YMCY. Naprzeciwko znajdował się budynek jednej ze znakomitszych restauracji. Prowadził ją Pan Stępowski, a jego gościem na śniadanie był sam Sienkiewicz (1901 r). Restauracja była ekskluzywna o czym świadczą ceny za 5-daniowy obiad na poziomie 75 kopiejek. Interesujący był też bogaty zestaw win, których cena zależała od kursu waluty (ok. 50 rubli kosztowało najdroższe). Pierwotnie restauracja stała na placu Mejera (czyli bliżej ul. Piotrkowskiej). Następca Inis, przeniósł ją na obecne miejsce, jednak z szacunku dla właścicieli nazwy nie zmieniał. Jadało się tam dobrze, ponoć poziomem dorównywała słynnemu Garnd Hotelowi.

Po roku 1945 restauracje zbiedniały, a sporo z nich upadło. Popularne stały się bary mleczne z jedzeniem niesmacznym, źle podanym,  ale... tanim. Zdarzała się obsługa niemiła,a miejsca siedzące przysługiwało kobietą z dziećmi. Co złośliwsi nazywali gorsze placówki "bar mleczny Karaluch". Podawano tam makaron w mleku, ryż z cynamonem, słowem... bez mięsa.

 

Noruas 22.05.2013 12:32
Dziękuję Iwonko, jesteś bardzo miło. Nie powiem, ludzie z wycieczki dziwnie na mnie patrzyli, ale ja tak to uwielbiam, że sprawia mi to ogromną przyjemność.
IwonaDD 22.05.2013 11:00
czytam już 3 raz :))))) nie mogę wyjść z podziwu,że tyle się poświęciłaś,musiałaś się wkręcić w tę wycieczke,później na szybko jakieś fotki zrobić i jeszcze notować, naprawdę doceniam i mam nadzieję, że poprzez mój skromny komentarz uda mi się jakoś wyrazić wdzięczność czytelnika i powiedzieć dziękuję :)
Noruas 20.05.2013 20:36
Dzięki :) Jak tylko o tej wycieczce przeczytałam to wiedziałam, ze muszę tam być. I mimo, że miejsc nie było udało mi się wkręcić :)
IwonaDD 20.05.2013 19:33
bardzo ciekawy wpis, kulturalnie spędzacie czas w Łodzi :)

DoradcaSmaku.pl zawiera materiały autopromocyjne marek należących do Prymat sp. z o.o.:

Prymat Kucharek tonaturalne smak