Co kryje w sobie pieczywo sklepowe?

Opublikowano: 16.08.2012
Autor: domaskowa
Co kryje w sobie pieczywo sklepowe?
Wieloziarniste, razowe, pszenne, ciemne, jasne i cebulowe. Odmian pieczywa jest tyle, ile piekarni zajmujących się jego wyrobem. W natłoku dzisiejszych obowiązków, pracy, zajęć najczęściej nie zwracamy uwagi na to, jakie pieczywo kupujemy. Idąc do sklepu ślepo wkładamy do koszyka nasze „ulubione” lub to, które wyglądaj najładniej. Ważne, by można było wyjąć je z chlebaka w dowolnej chwili i – po uprzednim nałożeniu ulubionych składników – zjeść. Zupełnie nie zdajemy sobie sprawy, co tak naprawdę bezmyślnie wkładamy do ust i jak daleko dzisiejszym bochenkom jest do ich prawdziwych odpowiedników sprzed kilkudziesięciu lat. Jak wybrać dobre pieczywo? Na co zwracać uwagę podczas zakupu? O tym wszystkim za chwilę opowiem.


Diabeł tkwi… w chlebie

Nigdy nie można do końca ufać sprzedawcom, nie tylko tym z supermarketów, ale nawet z małych piekarenek. Wybierając chleb w sklepie należy pamiętać o jednej ważnej rzeczy – etykietce. Każdy szanujący się i uczciwy piekarz oznaczy swoje pieczywo etykietą – chleb najczęściej ma naklejkę, natomiast reszta pieczywa powinna mieć skład wypisany w pobliżu miejsca, gdzie się znajduje. To ważne, byśmy byli świadomi, co kupujemy.

Przeciętny chleb z supermarketu to zwykła wata, napompowane badziewie, które wkładamy do koszyka, nie zdając sobie sprawy, jaką krzywdę wyrządzamy sobie i bliskim. Co to za pieczywo, które już następnego dnia nie nadaje się do jedzenia, a co najwyżej na bułkę tartą? Dzisiaj większość producentów idzie na łatwiznę, miesza wodę, mąkę, suche drożdże dodając do tego masę polepszaczy, konserwantów, spulchniaczy.

Dla uzmysłowienia szkodliwości takiego chleba, wyobraźcie sobie, że macie przed sobą dwa hamburgery, jeden przygotowany domowym sposobem, z kotletów ze świeżego, mielonego mięsa, samodzielnie wypieczonych bułek, natomiast obok jawi się hamburger z fast food’u – ociekający tłuszczem i śmierdzący chemią. Tym „fastfoodowym” hamburgerem jest właśnie „sztuczny” chleb. Pół biedy, kiedy mamy jeszcze etykiety i producent podaje, co tam nawrzucał, gorzej, kiedy nie ma nic, żadnego punktu oparcia. W takich chwilach daję sobie spokój z takim pieczywem, bo wychodzę z założenia, że producent ma coś do ukrycia, aż strach pomyśleć, co.



Zapach prawdziwego pieczywa

Młodsze pokolenia nie mają prawa pamiętać, ale za to starsze mogą przenieść się w czasy dzieciństwa, kiedy to mamy czy babcie robiły domowe pieczywo. Od razu wraca pamięć o wspaniałym aromacie, chrupiącej skórce, ktoś, kto raz to poczuje, zawsze będzie pamiętał te walory.

Wbrew pozorom, „prawdziwe” pieczywo jest niezwykle zdrowe. Bogate jest w witaminy z grupy B, jak również w kwas foliowy – tak ważny dla kobiet w ciąży. Niezwykle zdrowa jest również skórka od chleba, do dzisiaj pamiętam batalie o piętki. Skórka ma właściwości antykancerogenne, dzięki przeciwutleniaczom, które powstają w niej podczas pieczenia, a więc może ona wpływać na obniżenie ryzyka powstania nowotworów. Dziś mało kto zna smak tego jedynego, prawdziwego pieczywa, ciężkiego, lekko kwaskowatego, utrzymującego świeżość przez wiele dni.

Kiedy jemy „sztuczne” pieczywo mamy wciąż ochotę na więcej i więcej, a wszystko przez to, że szybko strawione wydziela glukozę do krwi, po czym zaraz znów jesteśmy głodni. Prawdą jest, i sprawdziłam to na sobie, że dwie cienkie kromki żytniego, domowego pieczywa zaspokajają mój głód bardziej, niż trzy pajdy białego watowca, a wierzcie mi – mnie trudno nasycić. Ponadto, chleb prawdziwy łatwo się kroi – nawet w najcieńsze kromeczki, sztuczny zaś kruszy się, gniecie, a najczęściej nijak się kroi jak w grube, nieporęczne kromy.

Najlepszym sposobem, by uniknąć sztuczczyzny i chemii jest albo pieczenie pieczywa samodzielnie, w domu, albo też znalezienie sprawdzonej i pewnej piekarni, która wypieka chleby metodą tradycyjną, na dzikich drożdżach – czyli naturalnym zakwasie. To nieprawda, że trudno jest wyhodować zakwas, wystarczy trochę cierpliwości i systematyczności, by móc już po kilku dniach cieszyć się własnym, zdrowym chlebem, którego zapach otula cały dom, natomiast jego świeżość utrzymuje się nawet do tygodnia.

Coraz to łatwiej dostać w sklepach pełnoziarniste mąki, czy mąki razowe, najlepsze oczywiście będą te o typie 2000, choć przepisów na chleby są setki i każdy różni się od siebie zarówno ilością, jak i typem mąk. Wszelkich wyrobów potrzebnych do pieczenia chleba w domu możecie szukać w sklepach z tak zwaną „zdrową żywnością”, czy „żywnością ekologiczną”, ostatnio nawet miałam taką mąkę w ręce w jednym z dużych hipermarketów, wybór jest coraz większy! Pamiętajmy przy tym, że chleb zakwasowy najlepszy do spożycia jest dopiero na drugi dzień.



Gdy nie mogę upiec…

Rzeczą oczywistą i jasną dla wszystkich jest fakt, że nie każdy ma czas, zdolności czy ochotę, by „użerać” się z – szczególnie na początku – kapryśnym zakwasem. Inni za to nie lubią czekać, cenią sobie szybkość i wygodę, którą dostajemy w sklepie.

Jeżeli już zdecydujemy się na pieczywo kupne, pamiętajmy, żeby wybierać ciemne, ciężkie, a najlepiej żytnie, gdyż – w przeciwieństwie do pszenicy – żyto nie zaśluzowuje jelit, a tym samym nie zakleja ich. Czytajmy uważnie etykiety! Prawdziwe pieczywo ma w składzie jedynie sól, wodę, mąkę i oczywiście zakwas – nic więcej, ewentualnie ziarna.

Pozostając w temacie chlebów z ziarnami. Często jest tak, że jesteśmy oszukiwani przez producentów tym, że sprzedają nam chleb „wieloziarnisty” albo „pełnoziarnisty”, a prawda jest taka, że oprócz tego, co znajduje się na powierzchni chleba – nie ma w nim więcej ziaren.

Unikajmy również pieczywa chrupkiego – jeśli ktoś naprawdę lubi, okej, jest to fajne urozmaicenie w żywieniu, ale nie róbmy z niego rutyny. Taki chleb oprócz walorów smakowych i węglowodanów nie dostarcza nam nic więcej.



Krótko i na temat

Czas na krótkie podsumowanie, na co zwracać uwagę, wybierając pieczywo:

- skład, skład i jeszcze raz skład: im mniej składników, tym lepiej dla chleba i dla nas

- im ciemniejsze (ale nie sztucznie barwione) i cięższe pieczywo, tym zdrowsze

- zwracajmy uwagę na typ mąki, z jakiej chleb jest upieczony, im wyższy tym lepszy (np. mąka typu 2000 jest zdrowsza, niż mąka typu 500)

- unikajmy pieczywa zapakowanego w folię, gdyż to zawiera dużo konserwantów przedłużających jego przydatność do spożycia

- nie dajmy się nabrać na chleby opatrzone nazwą „staropolski”, „chłopski”, „litewski” – bo te mogą być do oryginalnych podobne jedynie z nazwy



Zachęcam Was szczególnie do podejmowania prób pieczenia własnego pieczywa – na dobry początek możemy próbować piec pieczywo drożdżowe, by w końcu dojść do perfekcji i wypiekać zakwasowe bułeczki własnego przepisu. Chleb, który widnieje na zdjęciu tego artykułu to domowy chlebek upieczony na pszennym zakwasie i był to mój trzeci zakwasowy chleb, więc jak widać, nie tak trudno opanować sztukę piekarniczą.

 

 

(Artykuł ten udostępniałam również w innych serwisach, swoją wiedzę czerpię z doświadczenia, telewizji, literatury papierowej i internetowej).

Zdjęcia w tym artykule oraz chleby na nich pokazane są mojego autorstwa - dowodem na to, że nie trudno jest upiec zakwasowce w domu.

prymat