Tematy, których lepiej nie poruszać przy stole

11.06.2015
Tematy, których lepiej nie poruszać przy stole

Siedzą, piją, kiełbaski palą. Tańce, hulanki, swawole. Ledwo domu nie rozwalą… no właśnie, a co jak rozwalą? Bo przecież istnieją tematy-bomby, których nieopatrzne rzucenie jest równoznaczne z wybuchem trotylu – rodzinna impreza sypie się w kawałki. W atmosferze radosnych żartów, pomiędzy chwaleniem maminych żeberek a zdawaną relacją z ząbkowania córeczki, pojawia się nieoczekiwanie niewypał. Zdanie, które zwiastuje katastrofę.

Po kłopotliwym milczeniu, ciocia nie wie, gdzie podziać wzrok, a wujek jest już w przedpokoju, gdzie ze stoickim spokojem mówi do żony – kochanie, podaj mi płaszcz. Wychodzimy. Odwieczne pytanie wciąż jest aktualne. Zatem jakich tematów unikać przy stole?

Wigilia, grill czy cotygodniowy obiad u teściowej gromadzą szersze grono przy stole. Jedni, jak nakazuje kurtuazja – przyjmą wszystko, co usłyszą. Drudzy – niekoniecznie. Z krewkim charakterem i ciętym językiem poniosą temat dalej, idąc na słowną bitwę. Osobowość zwycięża nad wartościami, gdyż jak podkreśla dr Tomasz Sobierajski we wszystkich badaniach, w których pyta się Polaków o to, co jest dla nich najważniejszą wartością, odpowiadają gremialnie, że jest to rodzina. Można domniemywać, że za wartością bycia w rodzinie czy też posiadania rodziny, kryje się spełnienie poczucia bliskości, bezpieczeństwa, oparcia, radości i dopełnienia. Mimo to, kolejne spotkanie rodzinne właśnie przeszło do historii.

Tematy, których lepiej nie poruszać przy stole Tematy, których lepiej nie poruszać przy stole

Domek z ogródkiem po raz setny

Często od grzecznościowego „co słychać?” zatroskana ciocia pójdzie o krok dalej. Niestety, większość z nas dostaje alergii na magiczne słowo „stabilizacja”. Po nim następuje gradobicie mniej lub bardziej intymnych pytań rodem z serialowej „Dynastii”, na które nie wiadomo jak odpowiedzieć. Jeśli na swoim koncie nie mamy domu z ogródkiem, drzewo niezasadzone, a syn wciąż niespłodzony, możemy być prawie pewni, że ktoś o to zapyta. Wieczne singielki otrą się o mit staropanieństwa i usłyszą, że nie wolno im siadać na rogu. Młode pary będą niezręcznie tłumaczyły, kiedy ślub, a bezdzietni zaczną mówić o karierze, nie zważając na uwagi o zegarze biologicznym, który przecież ciągle tyka, jak podkreśla ciotka, którą widzimy raz na rok.

Niestety, próby wyjścia z sytuacji z twarzą spełzną na niczym. Przecież wszyscy wiemy, że rzucone „u mnie okej” nie załatwi sprawy. Tematy bardzo osobiste warto zostawić na prywatną rozmowę w cztery oczy.

Co tam panie słychać w polityce?

W Polsce – jak powszechnie wiadomo – znamy się na wszystkim. Szczególnie na polityce i jak mówi znane powiedzenie: „gdzie dwóch Polaków, tam trzy partie”. Kiedy po orbicie zaczynają nieśmiało krążyć lustracja czy wybory, może dojść do prawdziwej wojny towarzyskiej. W ferworze wymiany poglądów, od nieudolności współczesnego rządu przejdziemy do czasów komuny, w której jak wiemy, żyło się lepiej, a dziadek dorzuci, jak to było za okupacji. Grill, na którym rozbrzmiewa „Balcerowicz musi odejść” niestety nie będzie należał do najprzyjemniejszych. Po załagodzeniu starcia przez babcię czy mamę, zalegnie niezręczna cisza, a krzykacze udadzą się do wrogich obozów. Czy jest sens wywieszać białą flagę? Pamiętajmy, ile osób, tyle poglądów.

Tematy, których lepiej nie poruszać przy stole Tematy, których lepiej nie poruszać przy stole

Spisek, parada równości, no i ten gender

Politykę z piedestału najbardziej kłopotliwych tematów mogą zrzucić jedynie te kontrowersyjne. O ile rozpowiadanie o alternatywnym sposobie na marynowanie mięsa nikogo nie urazi, to jednak rzucanie mięsem w mięsożerców – już tak. Wegetarianie na grillu powinni respektować prawa innych, ponieważ każda wzmianka o biednych zwierzętach z przymiotnikiem okrutny powoduje, że atmosfera przyjęcia będzie gęstniała z każdym kęsem wołowiny. 

Tematy, których lepiej nie poruszać przy stole Tematy, których lepiej nie poruszać przy stole

Podobnymi scysjami mogą się skończyć rozmowy o kwestiach trudnych moralnie, jak: aborcja, homoseksualizm czy kara śmierci. Do tego wszystkiego temat-zapalnik, czyli religia. Bynajmniej, nie będzie to rozmowa oparta o systemy wartości wielkich, światowych wierzeń.

Jak uratować spotkanie?

Oczywiście, zawsze przy kwestiach spornych ciocia może uspokajać wujka, strasząc, że w tym wieku zbyt wysokie ciśnienie to nic dobrego. Zupełnie przypadkowo możemy wylać także gar z zupą czy zacząć symulować dławienie się, odciągając uwagę od kłopotliwego tematu. 

Możemy także nie rzucać trotylem na przywitanie i spędzić czas w miłej atmosferze, co jest zwykle najlepszym rozwiązaniem, mając w pamięci, że lepiej zapobiegać, niż leczyć.

Udostepnij:

Komentarze (0)

Dodawać komentarz mogą tylko zalogowani użytkownicy
prymat