Aktualności Doradcy Smaku

fotolia_81296017_s

Coś lekkiego

Beza Pavlova, nazywana też tortem Pavlova to deser z ciekawą historią, który swoją tajemniczą nazwę zawdzięcza słynnej rosyjskiej primabalerinie Annie Pavlovej, gwieździe Teatru Maryjskiego w Petersburgu oraz Les Ballets Russes Siergieja Diagilewa w Paryżu. Podczas swojego światowego tournée w 1926 roku artystka odwiedziła między innymi Australię i Nową Zelandię. Występując w głównej roli w balecie "Umierający Łabędź" zainspirowała swoim tańcem i wyglądem jednego z szefów kuchni i stworzył on deser mający oddać lekkość i słodycz Pavlovej.

I taki jest właśnie tort Pavlova - bardzo lekki, delikatny i wykwintny, a starannie przygotowana beza Pavlova stanowi prawdziwą ozdobę stołu. Swoim wyglądem powinna przypominać zwiewne spódniczki baletnic przykryte warstwą lekkiego tiulu. Ten słodki przysmak podzielił jednak dwa państwa i do dziś spierają się one o prawa autorskie do deseru. Tradycja głosi, że pierwszy raz deser został przygotowany podczas pobytu tancerki w australijskim Perth w 1926 lub 1929 roku. Jednak do autorstwa deseru pretendują także Nowozelandczycy, twierdząc, że przyrządzono go w Wellington podczas tournée Pavlovej w 1926 roku. Podobno poprosiła ona wówczas o przygotowanie jej na deser "czegoś lekkiego”. Chętniej jednak podaje się wersję, że deserem tym ugościł artystkę szef kuchni hotelu Esplanade, Bert Sachse, gdy bawiła w Perth w 1935 roku. Tyle, że Pavlova zmarła w 1931 roku, więc nie miała szansy go skosztować. Prawdopodobnie torcik ten faktycznie pojawił się w menu hotelowej restauracji pod tą nazwą, w wymienionym roku, ale nie podano go nigdy Pavlowej. Niezależnie od tego, która historia jest prawdziwa, deser zrobił furorę na całym świecie. Jest niezwykle prosty, smaczny i efektowny. Białka jaj z cukrem, kremówka i owoce sezonowe, najczęściej truskawki, maliny, borówki, granat, w wersji australijskiej zawsze kiwi. Przez lata powstały różne odmiany Pavlovej z bezą czekoladową, cytrynową czy orzechową.

Do przygotowania bezy potrzebne jest 6 białek jaj o temperaturze pokojowej, półtorej szklanki drobnego cukru, kopiasta łyżka mąki kukurydzianej, kilka kropel olejku waniliowego, niewielka ilość białego octu winnego lub spirytusowego i szczypta soli. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 100-150 stopni C. W dużej misce ubijamy dokładnie białka z solą. Stopniowo, w 3-4 częściach, dodajemy cukier wymieszany z mąką kukurydzianą. Kiedy masa jest już idealnie gładka, dodajemy ocet i aromat waniliowy. Gotowa masa powinna być gęsta i sztywna. Przekładamy ją wówczas na blaszkę do pieczenia wyłożoną pergaminem. Powinna mieć kształt niezbyt wysokiego spodka, przypominającego spódniczkę baleriny. Bezę suszymy w piekarniku przez ok. 50-60 minut. Beza jest gotowa, gdy jest jasna, sucha i lekko popękana z wierzchu. Dla bardzo dużej porcji bezy temperatura pieczenia może być nieznacznie wyższa, a czas dłuższy, dochodzący nawet do 1,5 godziny. Należy przy tym uważać, aby nie przypalić bezy, dbając, aby była równomiernie przypieczona. Można w trakcie pieczenia delikatnie obracać ciasto. Gotową bezę trzymamy w lekko nagrzanym, otwartym piekarniku jeszcze przez godzinę, aby beza nie opadła. Do ozdobienia wierzchu używamy 500 ml dobrze schłodzonej śmietanki 30% , kilku pokrojonych na plasterki truskawek, pokrojonego na plasterki kiwi i pół szklanki jagód lub borówek amerykańskich. Śmietanę kremówkę ubijamy z niewielką ilością cukru pudru i układamy na całkowicie ostygniętej bezie. Całość dekorujemy owocami i gotowe!

Smacznego!

Artykuł przygotowano we współpracy z:

Komentarze

A Ty, co o tym myślisz?

Dodaj komentarz