Z rogu obfitości do pustej misy.

Opublikowano: 12.06.2012
Autor: niedozywiona
Z rogu obfitości do pustej misy.
Ciąża to dla kobiety okres rozkwitu, tak się mówi. Wszystkie babcie i ciocie jakby zmówione powtarzają ciągle "musisz teraz jeść za dwoje!"...

... i kobieta niewiele myśląc zaczyna za dwoje jeść absolutnie wszystko, na co tylko ma ochotę- od śledzia na śniadanie po tabliczkę czekolady na kolację. Ale przychodzi ten moment, że bobas brzuch zechce opuścić i trzeba go wykarmić. 

Opcja najprostsza- podać butelkę, żeby nadal móc cieszyć się wszystkimi smakołykami. To jest rozwiązanie bardzo proste, chociaż dla mnie z wielu względów niezrozumiałe- po pierwsze wiąże się to z kosztami, a bobas może i je malo ale za to bardzo często, po drugie dużo trudniej wrócić do starej figury.

I tu pies pogrzebany- dawna figura. Dlatego karmienie naturalne jest bardziej na plusie. Z tym że znowu do gry wkraczaja babcie i ciotki- nie jedz tego, bo uczulenie a tego bo wzdęcia. Zrób to tak, bo inaczej będzie kolka etc. Sama znajduje się w takiej sytuacji i nie chcąc popaść w paranoję codziennie testuję nową rzecz w swoim jadłospisie wiedząc po pobycie w szpitalu, że u mojego bobasa łatwo o jakiekolwiek objawy uczulenia.

Z wielką radością witam co drugi dzień, bo czeka na mnie standardowy zestaw- ryż i marchewka, do tego coś nowego jeśli chodzi o mięso. Traktuję ten okres jako badanie tego, co mogę swobodnie jeść w większych ilościach i co też ciekawego mogę z tego zrobić, dlatego postanowilam się w tym pierwszym miesiącu z głową pokatować i życie urozmaicić jedynie obiadami.

Dzisiaj na przykład mój ukochany łosoś w koperku gotowany na parze z ryżem i pastą marchewkowo pietruszkową. Pyszne pyszne, oczywiście ale wiele mam karmiących dzień w dzień zajada jedynie kurczaka gotowanego z ryżem. Męczarnia jest to straszna, a najgorsze co nas może czekać to dzień lub dwa placzu dziecka, bo mleko nie smakowało. 

Wychodzę z założenia, że nie trzeba się w tym okresie katować, dlatego dzisiaj w koszyku z zakupami znajdują się również banany i herbatniki- równocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że to, co ja jem ma wplyw na dziecko, ktore karmię dlatego nie zaserwuje sobie schabowego z kapustą, a wlasnie delikatne ale równie smaczne mięso. 

W takich ograniczonych warunkach najlepiej sprawdza sie wyobraźnia, która znudzona jest tymi samymi monotonnymi przepisami dlatego łatwiej przychodzą pomysły na te nowe rzeczy, które mają pokolorować trochę świat mamy karmiącej, jednocześnie nie rujnując sobie nocy zaparciem albo męczącymi gazami.

prymat