Niemowlę przy wigilijnym stole

Opublikowano: 12.12.2013
Autor: Doradca Smaku
Niemowlę przy wigilijnym stole
Święta Bożego Narodzenia to czas, kiedy stoły uginają się pod wielką ilością pysznego jedzenia - co i rusz zatem podjadamy pachnące smakołyki. Gdy jesteśmy rodzicami kilkumiesięcznego bobasa, kusi nas chęć podzielenia się przyjemnością jedzenia.

Niemowlę przy wigilijnym stole

PARĘ SŁÓW O MAŁYM ŻOŁĄDKU

Oczywiście, od spróbowania nowej potrawy nie dzieje się dzieciom krzywda. Co więcej, rozszerzanie diety jest bardzo ważne dla zdrowego rozwoju dziecka. Jednak wielu rodziców waha się podczas serwowania maluchowi nowych potraw ze świątecznego stołu i… słusznie. To zupełnie naturalne, że dziecko najprawdopodobniej zechce spróbować niemalże wszystkiego (a zwłaszcza słodkości). Zdecydowanie nie należy jednak na to pozwalać. Pamiętajmy, że żołądek niemowlęcia, zwłaszcza przyzwyczajony do delikatnych posiłków, może boleśnie odczuć takie szaleństwo. Jeśli na co dzień staramy się dbać o lekką, zbilansowaną dietę kilkumiesięcznego dziecka, nagłe obarczenie go ciężkimi do strawienia potrawami może mieć dosłownie opłakane skutki. Kiedy nasza pociecha, zamiast słodko spać po świątecznych przeżyciach, zanosi się płaczem – najprawdopodobniej przyczyną są wzdęcia lub ból żołądka.

RYBA – WIGILIJNE DANIE GŁÓWNE

Nie tylko zbytnie obciążenie żołądka może być przeciwwskazaniem do podania dziecku dietetycznej nowości. Ryba, jeden z najważniejszych wigilijnych specjałów, jest wyjątkowo polecana w diecie. Chuda i pełna odżywczych wartości – czy może być coś zdrowszego? Ryba to jedna nie tylko pyszne mięso, ale też cała masa ości. Karp, tradycyjnie serwowany na naszych stołach dwudziestego czwartego grudnia, jest wyjątkowo bogaty w małe igiełki. Dlatego, jeśli nie mamy absolutnej pewności, że w wybranym przez nas kawałku nie ma ani jednej ości, nie podawajmy go dziecku! Niemowlę nie poradzi sobie z wypluciem niebezpiecznego kawałeczka. Dodatkowo pamiętajmy, że dziecięcy żołądek zdecydowanie łatwiej poradzi sobie z rybą w galarecie, niż np. smażoną.

PYSZNA KUTIA NIE DLA KAŻDEGO…

…a na pewno nie dla niemowlęcia. Kilkumiesięczne dziecko nie powinno jej smakować z wielu powodów. Po pierwsze, ta wyjątkowo pyszna potrawa jest niestety bardzo ciężkostrawna. Po drugie, zawiera w sobie składniki, które często uczulają – takie jak orzechy lub miód. Poza tym maluszek, który nie ma jeszcze zębów, nie będzie w stanie pogryźć twardych kawałeczków – może to skutkować bolesnym wypróżnianiem się.

ODROBINKĘ CZEKOLADY, TROCHĘ CIASTA…

Teoretycznie nie ma niczego złego w tym, żeby dziewięcio- czy dziesięciomiesięcznemu dziecku podać w święta odrobinkę czekolady. Problem jednak pojawia się w momencie, kiedy każdy z członków rodziny pragnie w ten sposób uszczęśliwić naszego malca. Istnieją różne szkoły mówiące o tym, kiedy wprowadzać do diety dziecka słodycze, w tym czekoladę. Generalnie jednak specjaliści twierdzą, by jak najpóźniej, najlepiej dopiero po drugim roku życia i tylko raz w tygodniu pozwalać dziecku na "słodki dzień". Należy bowiem pamiętać, że słodycze to "puste kalorie". Pamiętajmy również, że czekolada bardzo często uczula, jest silnym alergenem – dlatego jeśli już nasz maluch spróbował nowego smakołyku warto obserwować dziecko. Poza tym, nawet maluch bez alergii nieprzyjemnie odczuje skutki zjedzenia czekolady – może być to na przykład silne zatwardzenie. Nie zapominajmy również, że w czekoladzie często znajdują się bakalie (orzechy, rodzynki), których niemowlę nie pogryzie!

KLIMATYCZNE MANDARYNKI

Prawie każdy polski dom w okresie świąt pachnie… mandarynkami. Czy można podać je niemowlęciu? Specjaliści odradzają częstowanie niemowląt cytrusami – w planie zdrowej diety dziecka widnieją one dopiero po 12 miesiącu życia malucha. Jeśli jednak nasza pociecha zbliża się wielkimi krokami do swoich pierwszych urodzin – można podać mu odrobinę takiej soczystej nowości.

MĄDRE „ŻAŁOWANIE”

Zanim podamy dziecku w czasie wigilii nowe smakołyki (nie tylko te wymienione w naszym artykule) zastanówmy się czy na pewno jego brzuszek będzie z nich "zadowolony". Nie dajmy się zwieść słowom rodziny, że nie powinniśmy „żałować” malcowi odrobiny pyszności. Dbając o jego delikatny żołądek i zdrowy rozwój, żałujemy mu tylko bezsensownego bólu brzuszka. A poza tym, kto powiedział, że dwa delikatne pierogi są gorsze niż karp?

 

Artykuł pochodzi z serwisu www.dziecko24.pl - kompleksowego vortalu poświęconego zdrowiu i rozwojowi dzieci, zintegrowanemu z platformą bezpłatnych porad pediatrycznych. 

prymat