Łoscypek, czyli przegląd oscypka

Opublikowano: 30.03.2013
Autor: Rafał10
Łoscypek, czyli przegląd oscypka
Jedni je lubią, drudzy nie przepadają. Są oryginalne i podrabiane. Owcze, kozie, wędzone mocniej, mniej i w ogóle nie wędzone, małe i gołki...



Pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby na deskę, dzień który zapamiętam do końca życia!!!
Cienias ze mnie, w ogóle nie jestem zaprawiona... po półtorej godziny jeżdżenia na desce tak mnie mięśnie łydek zaczęły rwać, że nie mogłam już jeździć :( No i nie obeszło się bez zapierdzielenia dyńką w śnieg i udawaniu strusia, Rafał miał ze mną śmiechu po pachy hehe a ja sobie klęczałam na śniegu, czapka i okulary mi spadły i gdzieś poleciały, rękawiczka mi się zablokowała, siniak na czole, sierota!



No i zdjęliśmy dechy i buciory, postanowiliśmy iść coś zjeść... w barach/knajpach koło stoku (WOW są aż 3, wypchane na maxa, no nic dziwnego przecież jest sezon!!!) nic nie zjedliśmy bo nie było gdzie usiąść... ja już zdenerwowana wyklinam pod nosem, że jak to żeby na stok przyjechać i nawet sobie na piwo nie móc usiąść bo nie przewidzieli, że w sezonie jest trochę więcej ludzi.

 

Zjechaliśmy do centrum Szklarskiej i tak chodzimy i chodzimy, ja wkurzona już mi się jeść odechciało to Rafał mówi żebyśmy poszli chociaż na średnią pizzę i piwko do pizzeri. Poszliśmy i co?! Zamówiliśmy piwo, ja już całe wypiłam z tych nerwów, czekamy na pizzę, a Pan pizzer kręci ciasto, klnie, gwizda, coś tam charka pluje, śmieje się na cały głos... Ojjjj ale drażnił klientów, a myślał, że jest taki fajny i śmieszny... Pizzę dostaliśmy po ponad GODZINIE, ciasto nie stało i boki aż czarne, takie przypalone. Rafał zagotowany, ja go uspokajam, mówię "nie rób zadymy"! Zjedliśmy środek pizzy, zapłaciliśmy i bez słowa wyszliśmy stamtąd...



Przy drodze stała Pani z oscypkami (oczywiście, że nie oryginalnymi), Rafał coś tam do niej zagadał i zapytał się o wędzenie, a Pani mówi: "ooooj chłopcze ze mną to możesz porozmawiać o wędzeniu ryby, a nie sera, ja z nad morza jestem Przy drodze stała Pani z oscypkami (oczywiście, że nie oryginalnymi), Rafał coś tam do niej zagadał i zapytał się o wędzenie, a Pani mówi: "ooooj chłopcze ze mną to możesz porozmawiać o wędzeniu ryby, a nie sera, ja z nad morza jestem" hehe co za dzień?! Kupiliśmy 6 rodzajów oscypka i pojechaliśmy do przyjaciół, którzy mieszkają niedaleko... Dzień skończył się pięknie- imprezka, zamiast 1 dnia, zostaliśmy 3.

 

UWIELBIAM TAKIE DNI   



 

prymat