jagodowe śniadania

Opublikowano: 04.07.2011
Autor: lee-aa
jagodowe śniadania
Nie lubię poniedziałkowego marudzenia, dlatego postanowiłam od samego rana wprawiać się w dobry humor. Niejedzący śniadań pan mąż się przełamał. Nie dość, że zjadł śniadanie, to zabrał ze sobą lunch do pracy :). Wszystko za sprawą czarodziejskiej różdżki czyli blendera i lata oczywiście.

jagodowe śniadaniaBudzik zadzwonił o 6, przetarłam oczy, odrzuciłam z siebie niedźwiedzią łapę i lunatycznie powędrowałam w kierunku ekspresu do kawy. W półśnie sięgnęłam po pudełko wypełnione brązowymi ziarenkami (kawa afrykańska jest jaśniejsza od tej południowoamerykańskiej). Nagle oprzytomniałam - dziś mieliśmy zacząć tydzień bez kawy.

Wyjęłam z lodówki jagody, truskawki, jogurt bałkański i powędrowałam pod pryszcznic. W głowie krystalizował mi się poranny koktajl. Zmiksowałam jagody, truskawki z dużą łyżką joguru bałkańskiego, bananem i otrębami. 

Wczorajsze mycie sałaty też się opłaciło - szybka zmiana końcówki w blenderze - koperek (od tego samego pana, od którego kupiłam w sobotę jajka), olej lniany, pestki dyni, sok z cytryny i sos gotowy. Do pudelek powędrowała sałata, roszponka, rzodkiewki razem z pomidorkami koktajlowymi, mężowi dorzuciłam  kawałek wczorajszej polędwiczki, a sobie jajko na twardo. Koniec nudnych  kanapek i szybkiego podjadania w mieście.

Pierwszy raz od dawna nie wróciłam wściekle głodna do domu, miałam czas na wymyślenie obiadu - nic szczególnego - kalafior, łosoś i tzatziki (ok poszłam na łatwiznę - przyprawa prymat, ogórek zielony, jogurt i koperek), 

Jutro powtórka z rozrywki - już wyciągnęłam przystawkę do wyciskania soków :D

 

prymat