Co w trawie piszczy.. cz. 9

Opublikowano: 28.05.2011
Autor: Mysiunia
Co w trawie piszczy.. cz. 9
Rośnie wielki, rośnie dziko,
Biało kwitnie bardzo szybko.
Chociaż świeży jest trujący,
Po obróbce smakujący.
Zbieraj kwiaty i owoce,
Aby zimą mieć smaczny soczek.

Dziki bez jest chyba najbardziej znienawidzonym dziko rosnącym krzewem. Bardzo szybko się rozrasta i trudno go na stałe „wytępić”, gdyż za każdym razem wypuszcza nowe pędy i w ciągu roku staje się ogromnym, brzydko wyglądającym krzakiem. Na posesji mojego sąsiada, gdzie od paru lat nikt już nie mieszka pełno jest dzikiego bzu, który rozrósł się do takich rozmiarów, że ciężko by było tamtędy przejść. Dlatego też roślina ta wydaje się być bardzo niepotrzebnym chwastem ze względu na wygląd estetyczny, jak również na fakt, że owoce dzikiego bzu są trujące.

 

Mimo tylu negatywnych cech dziki bez ma również pozytywne strony, jakimi są walory lecznicze tej rośliny. Do przygotowania smacznych i jadalnych potraw można wykorzystać zarówno kwiaty, jaki i dojrzałe owoce krzewu. Należy jednak pamiętać o tym, że bez obróbki termicznej dziki bez jest rośliną trującą, dlatego przygotowując z niego posiłki powinniśmy zwracać na to szczególną uwagę!

 

W miniony weekend prezentowałam herbatę, do której dodałam m.in. kwiat dzikiego bzu. Dziś chcę zaproponować racuchy oraz sok z owoców tej rośliny, który przygotowałam w ubiegłym roku. Sądzę, że warto pokazać ten przepis już teraz, aby zainteresowane osoby nie przegapiły czasu na zbiór owoców dzikiego bzu:)

 

Co w trawie piszczy.. cz. 9

 

Powyższe zdjęcie przedstawia smaczne racuszki, które powstały z wykorzystaniem kwiatów dzikiego bzu. Ich przygotowanie jest bardzo proste, a smak niepowtarzalny! Wiosną jabłka nie są już zbyt smaczne, a ponadto cena ich jest bardzo wysoka, dlatego moja wersja racuchów jest bardzo idealna. Nie tylko zaoszczędzimy, ale również zjemy coś całkiem nowego, co korzystnie wpłynie na nasz organizm.

 

Składniki:
Kwiaty dzikiego bzu
0,5 szklanki mleka
0,5 opakowania cukru waniliowego
4 łyżki maki ziemniaczanej
3 łyżki mąki pszennej
Cukier puder do posypania

 

Kwiaty płukamy pod bieżącą wodą, a następnie układamy na jednorazowym ręczniku, aby wciągnął wilgoć. Mąki i cukier waniliowy mieszamy z mlekiem na gładkie ciasto. Na patelnie wlewamy niedużą ilość oleju, kiedy jest już rozgrzany to każdy kwiatek z osobna zanurzamy w cieście (jeśli się nie oblepia można dodać troszkę więcej mąki). Kwiaty trzymamy za ogonek i układamy na patelni, kiedy się zrumienią obracamy na drugą stronę, należy przez chwilę docisnąć widelcem (ponieważ łodyżki są sztywne i dopiero po chwili się dobrze ułożą). Po usmażeniu posypujemy cukrem pudrem.

 

Co w trawie piszczy.. cz. 9