Aktualności Doradcy Smaku

original

\"Lato z Radiem\" w Krynicy Zdroju - czyli jak się bawiliśmy pomimo deszczu

 

 

"Koncert w Krynicy-Zdroju przeszedł do historii LzR pod znakiem rekordów! Ale do tego dojdziemy – zaczynamy jak zwykle od początku:)

 

O poranku, czyli przed godziną 9-ą pierwsze wejście do Sygnałów Dnia odbyło się z restauracji (właściwie to sprzed restauracji:)) z przedstawicielem władz miasta a potem z każdą chwilą przybywało słuchaczy, którzy na żywo chcieli zobaczyć dziennikarzy swojej ulubionej audycji. W przerwach pomiędzy wejściami Sława Bieńczycka i Roman Czejarek na prawo i lewo rozdawali autografy, pozowali do zdjęć a ten ostatni udzielił także mini wywiadu młodemu adeptowi sztuki dziennikarskiej. Okazało się, że młodzież ma inwencję twórczą – pytanie dotyczące ferii zimowych pojawiło po raz pierwszy w długiej karierze medialnej Pana Redaktora:)

 

Nie zabrakło rówieśników LzR – jeden z czterdziestolatków zarzekał się wprawdzie, że nie wystąpi za nic na antenie ale synowi udało się przekonać opornego tatusia :) Dla celów archiwalnych zrobiono pamiątkową fotkę i konia z rzędem temu, kto po minach jej uczestników domyśliłby się, że padał deszcz... Z deszczem próbował zresztą walczyć dzielnie Bogdan Sawicki, ale niestety musiał ulec potędze żywiołu i siłom natury:)

 

A po 12ej wszyscy udali się na stadion i... zonk! Grząska murawa uginała się pod stopami – kto żyw przebierał się w kalosze i okrywał grzbiet kurtką przeciwdeszczową. Mimo lekko niesprzyjających warunków pogodowych na ustawionej scenie próby rozpoczęli artyści a miasteczko sponsorów stało już prawie w komplecie. Kto odwiedzał kulinarnego TIRa Roberta Sowy mógł zobaczyć dwie nowe hostessy przy pracy – Sabinkę i Wiolę. Dziewczyny prezentowały się groźnie z wielkimi nożami w rękach, ale zamiary miały najzupełniej pokojowe – kroiły pieczywo!

 

1

fot. Lato z Radiem

 

Mimo dużej wilgotności powietrza punktualnie o godzinie 16-ej zabrzmiała poleczka i na scenie pojawili się dwaj Prowadzący a w tłum poleciały gadżety LzR. Nie wszystkie rzecz jasna – Roman Czejarek powstrzymał się przed rzucaniem kubkiem i ten drobiazg zdobyła słuchaczka udzielając prawidłowej odpowiedzi o ilość kolców jeżyka:) Na estradzie zagościła przez chwilę właścicielka najdłuższych blond włosów w Jedynce czyli Sława Bieńczycka i ogłosiła, że plenerowe studio nagrań jest już otwarte. Przed pomarańczowym namiotem stała spora kolejka chętnych do nagrania. Nie mniejszy tłum gromadził się przed wejściem do czerwonego namiotu, czyli sklepiku Polskiego Radia, w którym królował Pan Zdzisiu – Sprzedawca Roku (a może 40-lecia?). Warto było tam zaglądać podczas koncertów gwiazd na estradzie: Roman Czejarek na zmianę z Bogdanem Sawickim pełnili tam dyżury, rozdając autografy.

 

Potem scenę objęło w posiadanie Centrum Uśmiechu – i cały stadion śpiewał zgodnym chórem „Dlaczego gruszka chce być chuda jak pietruszka” oraz „Tik-tak”. A następnie – pierwsza  seria konkursów sponsorów. Rozpoczął PRYMAT i jego rodzinny konkurs odzieżowo-warzywno-przyprawowy. Tutaj zwycięzcy zgarnęli zarówno kosz piknikowy jak i zestaw noży ze specjalnej stali. Dlaczego? Bo tylko jedna wieża stanęła na estradzie! Nie licząc tej wybudowanej przez Bogdana Sawickiego. 

 

Jeszcze Robert Sowa opowiadający o dzisiejszym menu – prawdę mówiąc i bez tego do czerwonego kulinarnego TIRa PRYMATU jeszcze przed 16ą ustawiła się dłuuuga kolejka chętnych do spróbowania specjałów. Kurczak na różne sposoby – na ostro, z grilla, z sosem albo z warzywami... Lista możliwości była nieograniczona!

 

I już na scenie pojawiła się czwórka w garniturach z gitarami czyli zespół The Beatlmen. Po raz pierwszy na tegorocznej trasie LzR. Jak oni zagrali! Dziewczyny piszczały, śpiewały, machały parasolkami... Jednym słowem – na stadionie zapanowała prawdziwa „beatlemen-mania”. Nie obyło się bez bisów – a jakże!

 

Ponieważ na trasie przybył nowy sponsor – mamy kolejny punkt w koncertowym programie. W niebo wypuszczamy moc baloników w kolorze pomidora. Czerwone kule pełne helu poszybowały wysoko w górę – może przyniosą nam zmianę pogody na lepszą?

 

Kolejny blok konkursów był właśnie tym rekordowym! Na początek – geograficzny konkurs Ministerstwa Rolnictwa w cuglach wygrany przez rodzinną reprezentację z Ptaszkowej! Elegancko ubrane małżeństwo bez problemu umiejscowiło na mapie wszystkie pięć magnesów ze znakiem  „Poznaj Dobrą Żywność”. To pierwszy takie przypadek na tegorocznej trasie LzR!!! Na zapleczu podczas sesji fotograficznej wyjaśnił się sekret tych eleganckich strojów – nasi zwycięzcy „urwali się” z wesela (spokojnie, nie z własnego:)) żeby wpaść na chwilę na koncert. Wpadli, zgarnęli nagrody i wrócili weselną imprezę jeszcze przed oczepinami:)

 

Kolejny rekord – w konkursie Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Dwie uczestniczki (mama i ciocia) błyskawicznie dobrały właściwy fotelik, zapięły małego pasażera a wszystko to... poniżej wyznaczonego czasu 90 sekund! Ocena eksperta z KRBRD – 8,5 punktu w dziesięciopunktowej skali. To naprawdę jeden z lepszych wyników na trasie – biorąc pod uwagę, że panie skończyły konkurencję przed czasem.

 

Po tych emocjach przyszła pora na drugą gwiazdę krynickiego koncertu – na scenie pojawił się Zbigniew Wodecki z nieodłączną trąbką. Cały stadion kołysał się w rytm przebojów „Opowiadaj mi tak”, „Chłop wiosną”, „Zacznij od Bacha” czy „Chaupy wecome to”... Nie zabrakło też tego największego czyli „Pszczółki Mai” a także „Trwogi” czyli piosenki dobrze oddającej nasze polskie charakterki:) I jeszcze bis – nieczęsto zdarza się by Roman Czejarek z Bogdanem Sawickim występowali w chórkach. To był jeden z tych nielicznych wyjątków:)

 

A zaraz potem na scenie pojawiła się tegoroczne maskotka LzR w wersji mega i na pytanie „Kto chce jeża” cały stadion wrzasnął „Jaaaa!”. Szybki wybór zawodników i już startujemy z pytaniami – każda błędna odpowiedź eliminowała zawodnika z gry aż w końcu wyłoniono zwycięzcę. Pewien problem pojawił się, gdy trzeba było zabrać nagrodę ze sceny ale nie takie trudności rozwiązywano na koncertach!

 

I wreszcie główna gwiazda wieczoru czyli Blue Cafe – Dominika po raz kolejny zaskoczyła wszystkich fantastyczną kreacją. Wyglądała rewelacyjnie i tak samo śpiewała. Oczarowana publiczność domagała się bisów, bisów, bisów... I jeszcze wisienka na koncertowym torcie czyli sztuczne ognie – złociste pióropusze, zielone girlandy i kolorowe gwiazdy!

 

A za tydzień zapraszamy do Gniezna!"

 

Relacja pochodzi ze strony "Lata z Radiem"

 

 

Nawet deszcze nie przeszkodził w zabawie:

 

1

fot. Lato z Radiem

 

1

fot. Lato z Radiem

 

 

1

fot. Lato z Radiem

 

 

 

Komentarze

  • 0
    dscn5893
    Opublikowano

    bietka

    Ale musiało być super: Zazdroszczę:)

Dodaj komentarz