Aktualności Doradcy Smaku

original

Walentynki

 

Pamiętajmy więc, że każde danie należy należy odpowiednio przyprawić (pieprz), osłodzić (miód), ożywić (kolendra), ubarwić (szafran), zaostrzyć (chili), zaczarować (gałka muszkatołowa, goździki, cynamon)..., a wówczas życie nabierze smaku. Dzięki Bogu w tym wszystkim pomaga natura.

 

Jednak w myśl zasady, że „Amor sprzyja lepszym”, do romantycznej kolacji proponuję dobrze się przygotować. Miejsce, nakrycie stołu, romantyczna muzyka, odświętne ubranie i maniery, to tylko niektóre elementy projektu pt. Walentynki.

 

Odpowiednie menu może okazać się kluczem do sukcesu.

Oto kilka propozycji, co dodać i jak podać, żeby Amor umarł z rozkoszy, a kochankowie wreszcie zostali sami...

 

Smacznego i powodzenia!

 

"1"

 

 

ZUPA KREM Z CUKINII Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ

 

"1"

 

 

Składniki dla 4 osób:

300 g cukinii

50 g cebuli

250 ml bulionu drobiowego

50 g masła

100 g śmietany

150 g mlecznej białej czekolady

Prażone płatki migdałów do dekoracji

Sól, pieprz czarny mielony Prymat do smaku

 

Sposób przygotowania:

W rondlu rozpuścić masło, dodać pokrojoną w drobną kostkę cukinię i cebulę, dusić do miękkości. Dodać bulion i gotować ok. 10 minut. Następnie zupę zmiksować, dodać śmietanę i białą czekoladę. Całość doprawić do smaku solą i pieprzem, doprowadzić do wrzenia. Zupę podawać w bulionówkach udekorowaną prażonymi migdałami i listkami mięty.

 

-----------------------------------------------------------------------------

 

„Przez żołądek do serca”… To znane od wieków powiedzenie nabiera szczególnego znaczenia w walentynkowy wieczór. Wystarczy wybrać się na krótki spacer ulicami Warszawy, aby przekonać się, że bez wcześniej dokonanej rezerwacji nie mamy najmniejszych nawet szans na znalezienie wolnego stolika. Kino, teatr, spacer, a na zakończenie… romantyczna kolacja, bo cóż innego tak doskonale pobudzi nasze zmysły, jak nie przepyszne jedzenie i wspaniałe  trunki.

 

Kolacja we dwoje to zdecydowanie dobry pomysł, jednakże mając przed oczyma mnóstwo ludzi w każdej restauracji, knajpce czy barku, zastanawiam się czy chciałbym spędzić ten wieczór wśród ogarniętego walentynkowym szaleństwem tłumu.

- Czyż nie przyjemniej byłoby zjeść kolację w bardziej kameralnej atmosferze? – pytam sam siebie. Odpowiedź nasuwa się sama… Cudownie będzie móc udekorować tylko nasz stół i ustawić na nim kupione niedawno, pachnące przyprawami korzennymi świece. Wracając z pracy zrobię niezbędne zakupy i razem przygotujemy ową wyjątkową kolację, używając wszystkich znanych nam kulinarnych afrodyzjaków… Taki scenariusz zdecydowanie bardziej mi odpowiada, a w głowie pojawiają się tysiące pomysłów, co i jak przyrządzić, żeby smakowało wyjątkowo i wprowadziło nas w cudowny nastrój. Postanawiam dokonać wyboru w sklepie, mając nadzieję, że rozwiązanie nasunie się samo. Podjeżdżam więc pod ulubione delikatesy… Wchodząc widzę młodą ekspedientkę, która rumieniąc się pisze sms-a. Uśmiecham się do siebie i cichutko, wręcz na palcach przemykam pomiędzy półkami, szukając inspiracji na dzisiejszy wieczór. Ryba, owoce morza czy może jakieś mięso? Jest późno, więc na pewno musi to być lekkie danie. Sałata, owoce, pierś z perliczki, suszone pomidory, sery, orzechy, butelka ulubionego włoskiego wina, no i oczywiście zestaw aromatycznych ziół i przypraw…

Chyba mam już wszystko, a więc do kasy. Stojąc w kolejce wysyłam wiadomość, że mocno tęsknię i będę za kilka minut…

 

W domu wita mnie zapach świec, stół z dwoma nakryciami i kryształowymi kieliszkami do wina. Cóż wygląda na to, że ktoś czyta w moich myślach.

Na początek doskonały wstęp do przemiłego wieczoru, a zarazem nasze największe słabości: sery, orzechy i odrobina wina. Teraz szybciutko mięso do marynaty i mamy chwilę na pogawędkę o tym co w pracy i jak minął dzień. Okazało się, że krótka rozmowa trwała ponad dwie godziny, na szczęście delikatny zapach imbiru, kolendry i czosnku przypomniał nam o kolacji. Biegniemy więc do kuchni, aby ciesząc się bliskością wspólnie wszystko przygotować i zasiąść do kuszącego swą niezwykłością stołu.

Unoszący się aromat dania wprawia nas w niezwykły nastrój, jemy rozkoszując się smakiem nieocenionych kulinarnych afrodyzjaków. Blask w jej oczach mówi mi wszystko, to był, jest i będzie cudowny wieczór…

 

MULE W BIAŁYM WINIE

 

"1" 

 

Składniki dla 2 osób:

2 ½ kg muli (omułków)

50 g masła

½ cebuli

3-4 ząbki czosnku

1 czerwona papryka chili

300 ml wytrawnego wina

1 liść laurowy Prymat

Sól, świeżo mielony czarny pieprz Prymat

½ pęczka świeżego kopru

 


Sposób przygotowania:

Omułki dokładnie umyć, otwarte wyrzucić. Cebulę i czosnek obrać i grubo posiekać. Paprykę przeciąć wzdłuż, usunąć pestki, a następnie drobno posiekać. W bardzo dużym garnku zagotować wino z cebulą, czosnkiem, papryką i liściem laurowym, przyprawić solą i pieprzem. Włożyć mule, przykryć pokrywką i ogrzewać 10 minut. Po upływie tego czasu większość skorupek powinna się otworzyć, jeśli nie należy gotować je kolejne 2-3 minuty. Skorupki, które po tym czasie się nie otworzą należy wyrzucić.

Tak przygotowane mule posypać świeżo siekanym koprem. Podawać z bułką, którą podczas jedzenia zbieramy z talerza sos. 

 

 

Komentarze

  • 0
    original
    Opublikowano

    Jolanta_P-S

    Każdy w kuchni chce być mądry, chce sprawować swoje rządy. Chce by smaki jego dań, miały swój niezapomniany czar. Żona -chili, kombinuje, ostrą kuchnię mi serwuje, byle tylko ukochany w zachwyt wpadł niespodziewany. A ja lubczyk jestem cichy, co od dawna w sposób skryty, dodawany do potrawy, miłość wzbudza, niespodziany. Chili, lubczyk różne smaki, takie z nas afrodyzjaki, trochę serca też dodamy, w życiu sukces osiągamy:)
  • 0
    100_3053
    Opublikowano

    Barbara40

    taaaak, super przepis, wyprobowalam go, zrezygnowalam tylko z koperku, ktory mi nie pasuje.Ale to kwestia smaku. Sa pyszne !!!!
  • 0
    original
    Opublikowano

    borgia

    Też chciałabym jak Barbara powiedzieć - \"taaaaak...\" :). Skupię się jednak chyba na zupie z cukinii, bo o takie mule u mnie ciężko. I wcale nie dzisiaj! Jeszcze - choć to późna pora - jestem sama jak palec, bo ukochany Mąż w pracy. I jak ja mam te Walentynki przygotować? Jutro ma urodziny, nadrobię więc...
  • 0
    original
    Opublikowano

    borgia

    Ja a propos zupy... Jest pyszna, chociaż przyznam się, że nie dałam aż tyle czekolady - stchórzyłam. Chociaż i tak jedząc czuło się tę słodycz fantastycznie współgrającą z całą resztą. Jestem szalenie mile zaskoczona taką kompozycją. Co prawda nie podeszłam do niej (kompozycji... zupy...) jak do jeża, ale nastawiłam się na nieznane mi dotąd smakowe doznania. Pycha. Dziękuję.

Dodaj komentarz