Aktualności Doradcy Smaku

fotolia_59162095_s

Skarby z krainy chłodu

Za oknem zimno, szaro i znowu pada. Na dodatek wcale nie biały puch tylko deszcz. Kalendarz podpowiada, że jest zima i za chwilę Święta, ale pogoda jest raczej jesienna. Z utęsknieniem wypatrujemy każdego, nawet najmniejszego promienia światła i koloru. Najłatwiejszym sposobem na odczarowanie wszechobecnej szarości jest wprowadzenie koloru na nasze talerze. I tutaj z pomocą przychodzą nam mrożonki. 

 

Prawidłowo zamrożone warzywa i owoce zachowują większość witamin i składników mineralnych. Mrożenie opóźnia proces psucia się produktów spożywczych, a dzięki zmniejszeniu aktywności niektórych enzymów zapobiega namnażaniu się mikroorganizmów. Mrożonki są ogólnodostępne, łatwe w przygotowaniu i pozwalają nam oszczędzić sporo czasu, przez co idealnie pasują do współczesnego szybkiego trybu życia. Jednak mrożonki to nie wymysł współczesny. Ich historia sięga czasów prehistorycznych, bo już wtedy stosowano lód i śnieg do przechowywania zdobytego jedzenia. Lód do przechowywania żywności wykorzystywali już Chińczycy 1000 lat przed Chrystusem, a Egipcjanie odkryli sposób, jak produkować lód w naczyniach z wodą. Mrożonki w postaci w jakiej znamy je dziś wzięły swój początek w latach trzydziestych XX wieku w Stanach Zjednoczonych. W 1912 roku Clarence Birdseye łowił ryby na Półwyspie Labradorskim i odkrył, że zamrożone zaraz po wyjęciu z wody ryby nie tracą smaku nawet wtedy, gdy zostaną rozmrożone kilka miesięcy później. Po wielu latach prób, w 1930 roku udało się w końcu wprowadzić mrożonki na rynek. Nie od razu podbiły one jednak serca konsumentów, napotykając po drodze na mnóstwo trudności. Dużym utrudnieniem okazały się koszty inwestycji w zamrażarki. Sytuacja zmieniła się po wybuchu II wojny światowej, kiedy to Japończycy odcięli Amerykanom dostęp do źródeł cyny. Fakt ten spowodował, że amerykańscy producenci musieli przestawić się z żywności puszkowanej na taką, która wykorzystuje inne opakowania. Dziś mrożonki możemy kupić wszędzie i cieszą się one dużą popularnością na całym niemal świecie, bo przecież z mrożonych warzyw i owoców można przygotować mnóstwo smacznych pożywnych dań, zwłaszcza wtedy kiedy brak lokalnych, świeżych produktów. Niestety według badań OBOP Polacy nie do końca doceniają ten wynalazek. Zdecydowanie wolimy świeże warzywa i owoce. Aż 57% z nas uważa, że potrawy przygotowane z mrożonych warzyw i owoców są mniej smaczne, a zdaniem aż 50% Polaków z mrożonych warzyw i owoców nie da się przygotować urozmaiconych potraw. Tymczasem mrożonki nie dość, że mają wartość odżywczą porównywalną do świeżych warzyw i owoców, to zimą i wiosną mogą je nawet pod tym względem przewyższać. Zamrażanie tylko w niewielki sposób zmienia wartość odżywczą poszczególnych produktów. A jak wygląda proces produkcji mrożonek? Najpierw warzywa i owoce są przebierane i sortowane ze względu na jakość, a potem są myte i krojone. Następny etap to blanszowanie, czyli proces polegający na kilkuminutowym sparzeniu warzyw we wrzątku. Blanszowanie zatrzymuje działanie enzymów tkankowych, zapobiegając zmianom zabarwienia oraz walorów smakowych mrożonych produktów. Powoduje ono też,  że po rozmrożeniu dania przygotowujemy w krótszym czasie. Blanszowaniu poddaje się warzywa liściaste, groch, fasolę, szparagi, kukurydzę, kalafior i brokuły. Po zblanszowaniu warzywa są szybko zamrażane w tunelu zamrażalniczym przy pomocy strumienia bardzo zimnego powietrza. Trwałość mrożonek uzyskuje się stosując temperaturę poniżej -180C.

Mrożonka na drugie śniadanie? Czemu nie! Wystarczy przygotować prostą sałatkę z brokułami, jajkami, rzodkiewką i sosem jogurtowym doprawionym czosnkiem i miodem. Na talerze wykładamy umytą sałatę, dodajemy różyczki ugotowanego brokuła oraz pokrojone na plasterki rzodkiewki. Doprawiamy wszystko solą, pieprzem, skrapiamy mieszanką kilku łyżek oliwy extra vergine, łyżki płynnego miodu i łyżki soku z cytryny. Układamy połówki ugotowanych na twardo dobrej jakości jajek, najlepiej od kur z chowu wolnowybiegowego, takich jak od Kurki Wolnej.  Całość polewamy sosem jogurtowym przygotowanym z  jogurtu naturalnego, drobno startego ząbka czosnku, łyżeczki miodu, łyżeczki oliwy, łyżeczki soku z cytryny i szczypty mielonej wędzonej papryki. Na koniec posypujemy wszystko uprażonymi pestkami dyni.

Pomysł na pyszny, zdrowy obiad z użyciem mrożonki? Oczywiście! Doskonale sprawdzi się tutaj pieczony pstrąg z popularną mieszanką mrożonych warzyw: brokuła, kalafiora i marchewki. Całość doprawiona aromatycznym masłem z dodatkiem posiekanej papryczki chili, natki pietruszki i czosnku. Warzywa rozmrażamy i osuszamy a piekarnik nagrzewamy do temperatury 250 stopni C. Pstrągi płuczemy, osuszamy i skrapiamy sokiem z cytryny. Na jednym boku robimy kilka nacięć i doprawiamy solą i pieprzem. Każdego pstrąga posypujemy szczyptą rozmarynu i nacieramy łyżką oliwy. Do środka wkładamy nieobrane ząbki czosnku oraz plasterki cytryny. Kładziemy na dużej blaszce do pieczenia wyłożonej papierem ponacinaną stroną do góry. Rozmrożone warzywa wkładamy do miski, doprawiamy solą, pieprzem, łyżką oliwy extra vergine i mieszamy. Wykładamy na blaszkę obok ryb. W miseczce roztapiamy masło z dodatkiem posiekanej papryczki chili, posiekanej natki pietruszki, startego czosnku, soli i pieprzu. Powstałą mieszanką polewamy pstrągi i warzywa. Blachę wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez około 20 minut, w zależności od wielkości ryb. Podajemy z ugotowanym ryżem lub bagietką czosnkową. Szybko, zdrowo, kolorowo i pysznie.

Smacznego!

Komentarze

A Ty, co o tym myślisz?

Dodaj komentarz