Aktualności Doradcy Smaku

shutterstock_223557256

Święta na widelcu. W rolach głównych: pani Pedant i pani Nerwówka

Wszyscy kochamy święta Bożego Narodzenia. Szczególnie wtedy, gdy możemy zasiąść do suto zastawionego stołu, poszaleć na długo wyczekiwanej konsoli, przejrzeć się w idealnie wypolerowanych kryształach i podziwiać każdy spadający płatek śniegu za błyszczącą szybą. Dom pachnie wykrochmalonymi zasłonami, na dywanie nie ma śladu po plamie czerwonego wina z imienin cioci, a w piekarniku pachnie sernik. Wszystko jest tak, jak być powinno. Ale zaraz, zaraz...zacznijmy od początku i sprawdźmy, jak do tego doszło.

 

Przedświąteczna gorączka – czas start!

Przedświąteczny szał zaczyna nas powoli dotykać, gdy w marketach na dobrze znanym miejscu detergentów do podłogi pojawiają się rzędy czekoladowych Mikołajów, półki okupują kolorowe bombki, a mieniące się łańcuchy zaczynają przesłaniać połowę sklepu. Po pierwszych oznakach paniki, w których chcielibyśmy wkładać do koszyka wszystko, co kojarzy się ze świętami i ma błyszczące sreberko, nadchodzi fala spokoju, powolna akceptacja zastanej sytuacji. To właśnie ten moment, kiedy pani Pedant wraca do domu i zaczyna tworzyć „to do list”, a pani Nerwówka przypomina sobie o zebraniu szkolnym syna, wypychając myśl o nadchodzących świętach w najdalsze czeluści pamięci.

Jak to się robi u państwa Pedantów

Pani Pedant, jak każda perfekcyjna pani domu, czekała na święta długo - zbyt długo, by nie zdążyć obmyślić strategii. Ze stoickim spokojem, popijając kawę, rozważa czy dodatki na stole będą w tym roku w kolorze écru czy bordo i jak to się ma do aktualnych trendów. Tworzy listę obowiązków, w której nawet pies ma przykazane, by zbytnio nie brudzić i nie prosić o spacer przed 20.00, dopóki państwo P. nie wrócą z zakupów.  Włochaty domownik, tak jak reszta rodziny, nie stawia żadnego sprzeciwu. Sprzątanie, z dokładnym ustaleniem godzin oraz zakresu obowiązków, pojawia się pierwsze na liście. Już na początku listopada okna domu państwa Pedantów wyglądają tak, jakby pucowała je specjalna ekipa myjąca. Ekipy nie było, ale była perfekcyjna ręka Pani P.

Lista z prezentami dla rodziny jest już gotowa od lipca, dlatego Panią P. nie zaskoczyły święta, tak jak zima czyni to z drogowcami. Nie przejmuje się zasypanymi i nieprzejezdnymi drogami, wszak opony zimowe już dawno wymieniła. Po kolei na liście zostają odhaczone kolejne etapy prac – sprzątanie piętra, parteru i piwnicy, mycie zabytkowych waz i wreszcie gotowanie. W białym, wykrochmalonym fartuchu pani domu przystępuje do zadań kulinarnych. W wieczór wigilijny ze stoickim spokojem stwierdza, że już wszystko zrobione i szkoda, że nie zaplanowała czegoś na te kilka godzin przed wieczerzą.

Szał, dziki szał u państwa Nerwówka

Nieco inaczej wygląda sytuacja u Pani Nerwówki. Pani N. co roku dziwi się, dlaczego dzieci są lekko poddenerwowane wizją zbliżających się świąt, a mąż, który po raz 10 wsiada do samochodu, by podjechać do pobliskiego supermarketu, zaraz wybuchnie. Wszak powodem nie może być panujący chaos, przecież wszystko jest pod kontrolą, jak powtarza pani Nerwówka pod nosem. Jednak, jak to mówi teściowa: licho nie śpi, w dodatku to licho bardzo się uwzięło na dom Nerwówek. I robi to systematycznie, rok w rok.

Kiedy państwo Nerwówka wyjeżdżają po świąteczne zakupy, drogi są najczęściej nieprzejezdne, a po karpiu w promocyjnej cenie zostaje tylko śmieszny filmik w Internecie. Jeśli jednak jakimś cudem uda im się go upolować, ten żyje w najlepsze, a Pan N. staje się nagle zwolennikiem Greenpeace. Dziesięcioletni syn solidarnie dołącza, co staje się powodem spalenia piernika, gdyż Pani Nerwówka, będąc w desperacji, poszukuje pomocy u sąsiadów. I jakby tego było mało, z pozoru prosta czynność ubierania choinki także staje wyzwaniem. Rodzinna amnezja skutecznie zatarła w pamięci zeszłoroczny wypadek, którego pierwszoplanowym bohaterem był pies sąsiadów, a oprawę muzyczną stanowił odgłos tłukących się bombek. W wigilijny wieczór, w ostatnim porywie sił i desperacji, Pani N. kupuje prezent dla niego, znaczy się męża. Cała rodzina, solidarnie wykończona, zasiada do stołu, by rozkoszować się świętem wzajemnej miłości i pokoju.

Niezależnie od tego, który model wydaje się być bliższy naszej rzeczywistości, pamiętajmy, że najważniejsze to znaleźć złoty środek. Tak, żeby świąteczna gorączka nie odebrała nam frajdy z tych cudownych, rodzinnych świąt. Warto czasem wyhamować, czasem przyśpieszyć, by bezpiecznie na biegu „normal” doczekać do świąt.

 

A jeszcze więcej kulinarnych inspiracji i przepisów znajdziecie w bezpłatnym e-magazynie świątecznym! Zapraszamy do czytania.

Czytaj online: Pobierz ISSUU - TUTAJ

Pobierz na komputer: Wersja PDF* - TUTAJ

* Najlepsza jakość pliku po zapisaniu na dysk komputera. 

 

 

 

 

 

Komentarze

A Ty, co o tym myślisz?

Dodaj komentarz