Aktualności Doradcy Smaku

fotolia_42020650_xs

Kuchenna katastrofa

Crepes Suzette - naleśniki serwowane na deser ochrzczono imieniem francuskiej przyjaciółki księcia Walii, a podał je obojgu gościom 15-letni kucharz Henri Charpentier, wschodząca gwiazda Hotel de Paris w Monte Carlo. Efektowny deser powstał w 1895 r. w wyniku kuchennej katastrofy, której efekt  okazał się tak genialny, że płonące naleśniki podaje się w niezmienionej formie po dziś dzień na całym świecie. 

Henri Charpentier urodził się w 1880 r. niedaleko Nicei. W młodości odebrał solidne wykształcenie kulinarne, a jego mentorami byli m.in. król hotelarzy César Ritz i ojciec współczesnej gastronomii August Escoffier. Tak przygotowany, młody mistrz gotów był pracować w najświetniejszych lokalach świata. Najpierw został szefem kuchni w Hotel de Paris w Monte Carlo, później przyszła kolej na hotele: Savoy w Londynie, Metropol w Moskwie, Quirinale w Rzymie, a także ekskluzywne restauracje Maxim's i Tour d'Argent w Paryżu. Po wyjeździe Charpentiera za ocean został osobistym kucharzem Johna D. Rockefellera. Zanim jednak osiągnął gastronomiczne wyżyny, jeszcze jako piętnastoletni chłopiec wynalazł danie, które do dziś podbija serca smakoszy na całym świecie. W roku 1895 Henri Charpentier był zaledwie pomocnikiem kucharza we wspomnianym Hotel de Paris w Monte Carlo. Pewnego letniego popołudnia lokal odwiedził książę Walii Edward wraz z przyjaciółmi. Po zjedzonym obiedzie zażyczył sobie na deser naleśniki. Ich przygotowanie przypadło w udziale młodemu Francuzowi. Niestety, podczas pracy sos, którego składnikami były m.in. likier Grand Marnier oraz kirsz, niespodziewanie zapalił się. Charpentier, nie mając już czasu na rozpoczynanie wszystkiego od nowa, spróbował powstałej mikstury i był…zachwycony. Wiele lat później, w swojej autobiografii "Życie a la Henri" napisał o tej chwili: "Pomyślałem, że jest to najrozkoszniejsza melodia słodyczy, jaką kiedykolwiek smakowałem." Nie zastanawiając się wiele, włożył ciepłe naleśniki do sosu, dolał nieco więcej alkoholu, ponownie podpalił i płonące podał na stół. Zachwycony książę Walii, wyjadając łyżeczką ostatnie krople sosu z talerza, zapytał, jaka jest nazwa tego fenomenalnego deseru. Młody kucharz odparł natychmiast, że są to "naleśniki książęce". Edward oczywiście zrozumiał, że nazwa ma być ukłonem w jego stronę, ale jako że przy stole siedziała jedyna wśród osiemnastu mężczyzn dama zapytał, czy Charpentier nie zechciałby zmienić nazwy na "naleśniki Suzette", zgodnie z imieniem owej damy właśnie. Tak powstały słynne Crepes Suzette. Część historyków kuchni upiera się jednak, że deser powstał dwa lata później, a jego twórcą był niejaki monsieur Joseph, właściciel restauracji Marivaux. Miał on jakoby dostarczać naleśniki aktorom Komedii Francuskiej, którzy wykorzystywali je w charakterze jadalnych rekwizytów. Aby ułatwić sobie życie, restaurator wymyślił, że zamiast tradycyjnie deser odgrzewać, wygodniej będzie go flambirować, przy okazji robiąc z tego niezłe widowisko. A imię "Suzette" było podobno pseudonimem artystycznym pewnej niezwykłej urody aktorki.  Tyle na temat crepes Suzette mówi historia. A jak wygląda ich przygotowanie?

Mąkę przesiewamy, dodajemy sól, jajka oraz żółtka i, stopniowo wlewając mleko, wyrabiamy ciasto na gładką masę o konsystencji rzadkiej śmietany. Ważne aby użyć jajek najwyższej jakości, od kur z chowu wolnowybiegowego, takich jak od Kurki Wolnej. Dodajemy cukier, likier, ekstrakt waniliowy, mieszamy, przykrywamy i odstawiamy na godzinę do lodówki. Przed smażeniem dodajemy 1 łyżkę zrumienionego płynnego masła i nieco cieplej wody, jeśli ciasto jest za gęste. Na pozostałym maśle smażymy cieniutkie naleśniki, które trzymamy w cieple i zaczynamy robić sos. Rozpuszczamy masło z cukrem, a gdy się zezłoci, dodajemy sok oraz skórkę z mandarynek i likier pomarańczowy. Zagotowujemy i zmniejszamy ogień. Połową sosu nasączamy naleśniki, składamy dwa razy na pół i podgrzewamy w pozostałym sosie. Gorące polewamy koniakiem i po chwili podpalamy. Podajemy płonące.

Smacznego!

Artykuł przygotowano we współpracy z:

Komentarze

A Ty, co o tym myślisz?

Dodaj komentarz