Aktualności Doradcy Smaku

istock_000015436089small

Dlaczego lubimy gotowanie?

W większości CV w rubryce hobby obok malarstwa, muzyki i literatury wymieniane jest gotowanie. Czynność podstawowa, znana od zarania dziejów, dziś przestała być smutną koniecznością i obowiązkiem. Mnogość programów kulinarnych, próba odtworzenia potraw z najlepszych restauracji i wreszcie kuchnia fusion, czyli połączenie różnych kuchni – wszystko to sprawia, że coraz rzadziej na polskim stole królują schabowe z ziemniakami. I tu pojawia się pytanie – dlaczego pokochaliśmy gotowanie?

Jedzenie już dawno przestało być sposobem tylko na podstawową czynnością podtrzymująca życie. Jak podkreśla dr Joanna Heidtman: jedzenie od zawsze było czymś więcej niż po prostu zaspokajaniem głodu, odżywianiem się. Ma ono istotne kulturowe i społeczne znaczenie. Wielki polski antropolog, Bronisław Malinowski opisał plemiona na Wyspach Triobrianda, w których wspólnemu posiłkowi przypisywano tak wielkie znaczenie w tworzeniu bliskości, że zjedzenie razem przez kobietę i mężczyznę posiłku automatycznie czyniło z nich parę[1]. 

Radość ze wspólnego gotowania

Z gotowaniem jest jak z jazdą na rowerze – tego się nie zapomina. Niezależnie od tego, czy przyrządzamy pierogi czy grecką moussakę, to gotowanie sprawia nam radość. Umiejętność gotowania coraz bardziej jest doceniana, szczególnie w niestandardowym wydaniu męskim. Stało się także sposobem na relaks i odstresowanie po ciężkim dniu pracy. Naszą głowę zapełnia bowiem myśl o zblanszowaniu warzyw, a nie jutrzejszy audyt w firmie. Gotując możemy aktywnie odpocząć, a w nagrodę zjeść coś całkiem smacznego.

Zaczęliśmy doceniać nie tylko wspólny posiłek, ale także sam etap jego przyrządzania. Do standardów randkowych, oprócz kina i spacerów, dołączyło wspólne gotowanie. 

Niejedna miłość bowiem zrodziła się przy parującym garze. Gotowanie jest sztuką. Sztuką dzielenia się z tymi, których kochamy. To na rodzinnych zjazdach błyszczą półmiski wspaniałości, a chcąc udobruchać ukochaną – przygotowujemy romantyczną kolację.

 

Tapas, chili con carne i krewetki, czyli w garze obfitości

Wczasach PRL-u na kulinarne przysmaki mogli sobie pozwolić nieliczni – przedstawiciele partii lub marynarze, którzy w specjalnych kantynach zdobywali owoce, prawdziwą czekoladę czy aromatyczną kawę. Przeciętny Kowalski tylko w trakcie kolacji wigilijnej smakował pomarańcze, a dobrą szynkę – gdy "zakombinował”. Współcześnie sklepowe półki uginają się nie tylko od lokalnych smakołyków, ale i produktów z całego świata. Orient Azji czy pikantność meksykańskich dań są na wyciągniecie ręki, a włoska pasta z każdego zrobi smakosza wijących się makaronów. Bogactwo smaków nas przyciąga. Scrollujemy strony internetowe w poszukiwaniu czegoś nowego czy oglądamy kulinarne show, podziwiając kunszt amatorów. Zdobyte przepisy czy restauracyjne przysmaki często próbujemy odtworzyć w domu. Chcemy spróbować wszystkiego! Sos holenderski przestaje być tajemnicą, krewetki okupują lodówkę, a bakłażan coraz częściej zastępuje cukinię.

W zdrowym ciele… no właśnie!

W świecie mody na bycie fit przeglądanie postów Chodakowskiej na Facebooku nie sprawi, że będziemy piękni, zgrabi i wiecznie młodzi – a przecież na tym nam zależy. Dlatego, w parze z trendem fitness, pojawia się świadomość konsumencka. Chcemy jeść lepiej, dlatego zaczynamy wybierać produkty, z których stworzymy danie nie tylko pyszne, ale i zdrowe. I nie chodzi tu o liczenie kalorii, a o jakość produktów, która ma coraz większe znaczenie. To dlatego wolimy jaja z wolnego wybiegu, a niepryskane warzywa kupujemy na targowiskach i od lokalnych producentów. Chętniej stosujemy przyprawy jednorodne, z których sami tworzymy unikalne mieszanki przypraw. Wolimy wydać więcej w myśl reguły „w zdrowym ciele, zdrowy duch”.

Wszystko to sprawia, że pasję gotowania warto kultywować oraz zarażać nią innych, przekazując pałeczkę w pokoleniowej sztafecie. Dzięki temu legendarne przepisy przetrwają, a my będziemy spotykać się zawsze przy wspólnym stole.

 

[1] Bronisław Malinowski. „Ogrody koralowe i ich magia” 1986

Komentarze

A Ty, co o tym myślisz?

Dodaj komentarz