Aktualności Doradcy Smaku

original

Sztuka Kulinarna w Sztuce Mięsa, czyli blogerów kulinarnych z wołowiną zmagania

 

 

"To najlepszy stek w moim życiu" – zgodnie przyznawali adepci sztuki kulinarnej. Blogerzy oraz miłośnicy gotowania poznali tajniki obróbki wołowiny oraz odkryli, jak wykorzystać ją w kuchni meksykańskiej. Za nami pierwsze spotkanie pod szyldem „Sztuka Kulinarna w Sztuce Mięsa"

 

 

1

 

 

Anegdoty, plotki o najsławniejszych kucharzach świata, dygresje z kuchennego zaplecza, wspólne gotowanie – Sztuka Kulinarna w Sztuce Mięsa to dobre wyjście do dyskusji o kulinariach jako… sposobu na spędzanie wolnego czasu. Jak tłumaczą organizatorzy, blogerska para Mr. & Mrs. Sandman, restauracja Sztuka Mięsa oraz serwis DoradcaSmaku.pl, ich zamiarem było zintegrowanie białostoczan, których pasją jest gotowanie. Dwunastu uczestników warsztatów samodzielnie przygotowało potrawy, którymi następnie poczęstowali licznie zgromadzoną publiczność – gorditats z pikantnym farszem, guacamole z aksamitnego awokado, soczyste steki z dodatkiem puree ze słodkich batatów oraz mus czekoladowy z chili Morita. W rolę cierpliwego nauczyciela wcielił się natomiast szef kuchni Sztuki Mięsa - Maciej Tomaszewski - który przekazał swoją wiedzę na temat tuszy wołowej, obróbki wołowiny oraz tajników kuchni południowoamerykańskiej, całość okraszając praktycznymi wskazówkami. „W Polsce do używania mięsa wołowego zniechęca jego bardzo wysoka cena" – mówił podczas spotkania Maciej Tomaszewski. Poza tym, wołowina, którą dostać możemy w sklepach najczęściej sprowadzana jest z zagranicy, podczas gdy nasze krajowe zasoby są eksportowane. To wszystko sprawia, że wiedza Polaków na temat mięsa wołowego oraz umiejętności jego obróbki pozostawiają wiele do życzenia". Czy lekcja się udała? Szef kuchni zweryfikował to małym sprawdzianem wiedzy zdobytej podczas warsztatów. Zamiast stopni „uczniowie” otrzymali kulinarne upominki.

 

 

2

 

 

Niesamowita atmosfera, chłonni wiedzy kursanci, praktyczne wskazówki, atrakcyjne przepisy – organizatorzy przyznają, że powodzenie eventu kusi, aby powtórzyć go w przyszłości. „Docierają do nas bardzo pozytywne reakcje oraz komentarze dotyczące warsztatów, zarówno ze strony warsztatowiczów, jak i zgromadzonej w restauracji publiczności" – podkreślają Iwona i Rafał Bortniczukowie, czyli Mr. & Mrs. Sandman. "Wreszcie mogliśmy poznać białostoczan podzielających nasze zainteresowania i tak jak my praktycznie „żyjących w kuchni"Jesteśmy pewni, że z takim wsparciem kolejne warsztaty będziemy mogli zaliczyć do jeszcze bardziej udanych. Czy są już może jacyś chętni?” – śmieją się kulinarni blogerzy.

 

 

3

 

 

Na zakończenie warsztatów każdy z uczestników mógł samodzielnie przygotować „idealnego steka”, korzystając z restauracyjnej kuchni. „Nie często ma się okazję gotować w profesjonalnej kuchni. To z pewnością niecodzienne doświadczenie, które domaga się powtórki” – mówili uczestnicy spotkania. Wspólną kolację zwieńczono zaś toastem wzniesionym oryginalną mrożoną margaritą z truskawkami – w imię rychłego, kulinarnego spotkania.

Wspólnie gotowali, degustowali oraz pobierali nauki miłośnicy kulinarnych zmagań oraz autorzy blogów:

 

Na Cztery Widelce Twardy Szparag Eko Quchnia Kuchenne Ewolucje Siostry W. Mr. & Mrs. Sandman.

 

Organizatorzy oraz partner generalny:

Mr. & Mrs. Sandman

Sztuka Mięsa

DoradcaSmaku.pl

 

Szczegółowe informacje: mrmrssandmans@gmail.com

Komentarze

  • 0
    original
    Opublikowano

    borgia

    Jakie to przykre, że wysyłamy za granicę nasze pyszne mięso. Dotyczy to wołowiny, cielęciny, jagnięciny i... koniny. Tam piękne mięso jest w umiarkowanej cenie (miałam okazję kupować we Francji piękne plastry w cenie krajowej chabaniny), a my musimy się zmagać i z brakiem tegoż, i wysoką ceną. Ktoś kiedyś zdecydował... że nam się to opłaca. I że ma to sens (?!!!).
  • 0
    original
    Opublikowano

    borgia

    Polędwicy wołowej nie widziałam kilka lat. Cielęcina jest taką rzadkością jak śnieg w Sztokholmie. Jagnięciny nie uświadczysz w ogóle i większość mieszkańców mojego miasta nie wie jak smakuje. O koninie się nie wypowiadam, bo u nas nie ma takiej tradycji, a raczej... gdzieś się rozpłynęła i tradycją być przestała. Nie wiem czy bym umiała, więc nie tęsknię. Za to drobiu faszerowanego różnego rodzaju specyfikami mamy pod dostatkiem. Chciałam wyrazić żal niesamowity, że jednak kawałek miałam... aby na warsztatach się znaleźć. Bez własnego środka lokomocji zimową porą jest to jeszcze cięższe. Przynajmniej mogę poczytać...
  • 0
    no-image-available-icon-web1
    Opublikowano

    caralajna

    na szczęście nie jem mięsa i nie mam takiego problemu ;)

Dodaj komentarz